W Polsce występuje ponad 100 gatunków mrówek, nie wszystkie jednak są szkodnikami. Największy problem w domach, szczególnie w blokowiskach, stanowią mrówki faraona. Charakterystyczne dla faraonek jest żółtawe zabarwienie ciała i niewielkie rozmiary (robotnice osiągają maksymalnie 2,5 mm).
Latające mrówki pojawiają się dość regularnie w czerwcu lub lipcu. Niekiedy budzą zdziwienie, czasem przestrach. Często występują w większych grupach, obsiadają rośliny, chodniki, ale wlatują też do mieszkań. Wyjaśniamy, czym są latające mrówki, skąd się biorą i jak się ich pozbyć z domu.
Jelonek rogacz (Lucanus cervus) to jeden z największych chrząszczy w Polsce. Żyje w lasach. Jego ciało może mieć 6 cm długości. Jeśli jednak doliczymy do tego imponujące żuwaczki, jakimi może pochwalić się samiec, jego całkowita długość może sięgać 10 cm! Podobną długość osiągają larwy jelonka.
Najmniejsze miasto na świecie – Hum. Hum to najmniejsze miasto na świecie. Powierzchnia tej miejscowości jest naprawdę niewielka, ponieważ jest to zaledwie 990 metrów kwadratowych, a mieści się na niej kilka domów, karczmę, dwa kościoły, dwie wieżyczki i kilka sklepów. Hum znajduje się w samym sercu Istrii, czyli największego
W 2019 roku miastem, które zostało okrzyknięte jako najmniejsze w Polsce jest Opatowiec. Miasteczko położone na Ponidziu, na terenie Koszycko-Opatowieckiego Obszaru Chronionego Krajobrazu liczy zaledwie 330 mieszkańców. Jego początki sięgają XIII wieku, kiedy to w 1271 r. książę Bolesław Wstydliwy nadał ówczesnej osadzie prawa
Najmniejsze osiągają zaledwie 0,25 mm. Największe mogą dorastać do ponad 30 cm długości. Obecnie na świecie występuje 31 rzędów owadów. Tylko cztery z nich skupiają okazy bezskrzydłe. W naszym kraju zaobserwowano aż 24 rzędy. Reprezentowane przez około 30 000 gatunków. Owady żyjące w Polsce – przykłady
ftMqRk2. Nie tylko człowiek udomowił i hoduje zwierzęta na mięso. Całkiem możliwe, że podobnie postępują nasi bardzo dalecy i malutcy krewni. Będziemy mieli naukową sensację? Rzadko zdarza się bowiem, by wystąpienie nikomu nieznanego doktoranta, na dodatek na specjalistycznej konferencji gdzieś w dalekiej Oklahomie, przykuło uwagę mediów. Tymczasem młodemu entomologowi Scottowi Schneiderowi z University of Massachusetts poświęcił niedawno artykuł prestiżowy brytyjski tygodnik popularnonaukowy „New Scientist”, a za nim podchwyciły temat specjalistyczne serwisy internetowe oraz blogerzy piszący o naukach przyrodniczych. Czegóż takiego udało się dokonać amerykańskiemu biologowi? Nie zdążył on jeszcze opublikować rezultatów badań, a jedynie zaprezentował sensacyjnie brzmiące wstępne wyniki własnych obserwacji. Schneider podejrzewa mianowicie, że człowiek nie jest jedynym na ziemi hodowcą zwierząt z przeznaczeniem na mięso. Naszą wyjątkowość, przynajmniej pod tym względem, przekreśliły kilkumilimetrowej wielkości owady reprezentujące cztery gatunki mrówek (z rodzaju Melissotarsus) z Afryki i Madagaskaru. Żyją one w tunelikach wydrążonych pod korą drzew. Wraz z nimi mieszka tam, ciesząc się całkowitym bezpieczeństwem, kilka gatunków tarczników. To znane niemal każdemu hodowcy roślin małe pluskwiaki (a więc dość bliskie krewne mszyc), wysysające sok z łodyg. Jak dobrze być zjedzonym Mrówki od dość dawna znane są z tego, że żyją w symbiozie właśnie z mszycami. W zamian za zapewnienie im ochrony dostają od nich słodką spadź – wydzielinę będącą produktem przemiany materii, jednak bogatą w substancje odżywcze. To znane już zachowanie mrówek w jakimś stopniu przypomina więc np. ludzką hodowlę krów mlecznych czy kóz. Dlatego właśnie obecność tarczników wśród afrykańskich mrówek wzbudziła zainteresowanie Scotta Schneidera – te pluskwiaki nie produkują bowiem spadzi w ogóle. Jak to wyjaśnić? Zdaniem Amerykanina, mrówki traktują tarczniki jak ludzie np. hodowlę świń – po prostu je zjadają. Choć na pierwszy rzut oka może wydawać się to szokujące, bycie zjedzonym jest korzystne dla pluskwiaków. Przynajmniej z punktu widzenia ich samolubnych genów, którym zależy wyłącznie na tym, by się powielić. Tarczniki są bowiem bardzo blisko między sobą spokrewnione (częściowo rozmnażają się na drodze dzieworództwa). Dlatego poświęcenie się niektórych osobników w formie pokarmu dla mrówek jest zgodne z interesem własnych genów. Ich niezjedzone siostry przeżyją i będą dalej się powielać dzięki mrówkom, które zapewniają im skuteczną ochronę. Schneider twierdzi, że być może nawet doszło do „udomowienia” tarczników. Te odważne hipotezy wymagają jeszcze dokładnego sprawdzenia. Bo mogło się stać i tak, że pluskwiaki znalazły sposób otumaniania mrówek za pomocą sygnałów chemicznych, dzięki którym traktowane są jak członkowie kolonii i chronione. A ponieważ obserwacja Melissotarsus jest trudna – owady błyskawicznie zatykają otwory, którymi próbuje się je podglądać – Schneider w ciągu najbliższego roku zamierza dokładnie przebadać skład izotopowy ciał mrówek. Powinno dać to odpowiedź na pytanie, w jakim stopniu ich pokarm jest roślinny, a w jakim zwierzęcy. Jeśli hipotezy młodego amerykańskiego naukowca okażą się prawdziwe, będzie to naprawdę spora sensacja. Ale czy rzeczywiście aż tak wielka? Mrówki zadziwiają przecież badaczy swoimi hodowlanymi umiejętnościami już od lat. Niektóre gatunki zamieniły się w prawdziwych pasterzy, całkowicie uzależnionych od swoich stad mszyc – i na odwrót. Przykładem może też być gatunek Dolichoderus cuspidatus z Malezji wypasający inne owady. Mrówki te przenoszą czerwce (inne małe pluskwiaki, ale również żywiące się sokami roślin) nawet 20 m od gniazda, by mogły pożywić się roślinami. Ponieważ czerwce najbardziej lubią młode pędy, pasterze co pewien czas szukają nowych pastwisk, na które ostrożnie przenoszą swoją trzodę. W gnieździe Dolichoderus cuspidatus żyje ok. 10 tys. robotnic i królowa oraz co najmniej kilka tysięcy czerwców, które również rozmnażają się pod czujnym okiem mrówek. A gdy pojawia się jakieś niebezpieczeństwo, czerwce wdrapują się na grzbiety swoich opiekunów i są przenoszone w bezpieczne miejsce. Nigdy jednak nie zaobserwowano, by Dolichoderus pożywiały się swoimi podopiecznymi. Natomiast udokumentowano inne ciekawe zjawisko: królowe odbywające lot godowy, by założyć nową kolonię, zabierają ze sobą czerwce. Mrówcze grzybki Większe wrażenie wywołują chyba tylko zdolności ogrodnicze mrówek. Na świecie żyje kilkadziesiąt gatunków tzw. grzybiarek parasolowych. Każdy, kto był w tropikalnym lesie, bez trudu dostrzegł długie kolumny maszerujących mrówek, każda z kawałkiem liścia niesionym nad sobą (stąd ich nazwa, bo wyglądają, jakby wędrowały pod zielonymi parasolami). Jak wyliczył prof. Edward O. Wilson, słynny biolog z Uniwersytetu Harvarda, gdyby powiększyć grzybiarki do rozmiarów zbliżonych do człowieka, to okazałoby się, że robotnice poruszają się z prędkością nawet 26 km/godz. i pokonują dziennie ok. 15 km, każda przenosząc ponad 300 kg liści. Ten ogromny trud służy jednemu celowi – liście są potrzebne do podziemnych upraw. Po ich przemieleniu na powstałej w ten sposób papce rozrasta się grzyb hodowany przez owady. U niektórych gatunków mrówek i grzybów symbioza ta jest tak ścisła, że jedne nie potrafią już żyć bez drugich. Co więcej, by jak najskuteczniej uprawiać grzyby, np. gatunek Atta laevigata jest podzielony na wiele wyspecjalizowanych kast – od potężnych żołnierzy po wielokrotnie od nich mniejsze robotnice pielęgnujące grządki z grzybami. Część robotnic zajmuje się wyłącznie dostarczaniem kawałków liści. Inna kasta rozcinaniem ich na milimetrowej szerokości fragmenty. Kolejne, mniejsze mrówki rozdrabniają i ugniatają materiał roślinny, który układają w stosy. Następna kasta zajmuje się przycinaniem grzybów tam, gdzie rosną rzadziej, i przenoszeniem na nowe grządki. To jednak nie koniec – najmniejsze robotnice zajmują się sprawdzaniem upraw, dbaniem o czystość ich powierzchni oraz usuwaniem innych grzybów (mają również w swoich organizmach bakterie produkujące antybiotyki, zabijające inne grzyby pasożytujące na mrówczych uprawach). Odcinają również kawałki hodowanej grzybni i zanoszą jako pokarm dla pozostałych mieszkańców mrowiska. Gdy młoda królowa zakłada nową kolonię, zabiera ze sobą kłębek grzybni w małej kieszeni na dnie jamy gębowej. Nauka liczona w milionach lat Warto wspomnieć o jeszcze jednym ciekawym przykładzie zdolności farmerskich mrówek. Żyjący w amazońskim lesie deszczowym gatunek Myrmelachista schumanni odżywia się liśćmi drzew Duroia hirsuta oraz żyje na nich. By ochronić swoje źródło pokarmu, mrówki usuwają wszystkie inne rośliny z okolicy, tak jak ogrodnicy pielą swoje grządki. Okoliczni mieszkańcy nazywają miejsca, gdzie rosną wyłącznie Duroia hirsuta, diabelskimi ogrodami. Bo rzeczywiście stanowią nienaturalny widok w obfitym we wszelaką roślinność otoczeniu amazońskiego lasu. W tym przypadku roślina niejako godzi się na to, by być jedzona – co byłoby pewną analogią do wspomnianych wcześniej pluskwiaków tarczników. Korzyści dla Duroia hirsuta są bowiem znacznie większe niż straty – zwycięstwo w konkurencji z tysiącami innych roślin niezwykle bogatego ekosystemu lasu deszczowego oraz ochrona przed szkodnikami. Imponujące umiejętności rolnicze mrówek zdają się wskazywać, że do podobnych rozwiązań ewolucja dochodziła różnymi drogami. Jedna wiodła przez wyjątkowo rozbudowane ludzkie mózgi, druga przez ścisłą współpracę milionów owadów społecznych obdarzonych nieporównanie najmniej rozbudowanym systemem nerwowym. Do tego należy dodać jeszcze odpowiednio długi czas – szacuje się, że mrówki uczą się hodować pluskwiaki już od kilkudziesięciu milionów lat. Może więc to one, tak naprawdę, były pierwszymi rolnikami na ziemi…
Tuż pod powierzchnią lasu w Ameryce Południowej żyje wysoko rozwinięta społeczność rolników Są niewielkiego wzrostu, każdy ma sześć nóg i długie czułki. To nie science fiction. To społeczność mrówek Attini. Całe ich życie podporządkowane jest uprawie gigantycznego grzyba, który służy im za pokarm. Ta mrówcza specjalizacja rolnicza, dzięki której zyskały przydomek grzybiarek, powstała aż 50–60 mln lat temu. Trudne początki Przyszła królowa zabiera fragment grzybni (rodzina Lepiotaceae) z macierzystego mrowiska i leci w nieznane, by utworzyć własną kolonię. Tuż po locie godowym zrzuca skrzydła – nie będą jej już potrzebne. Resztę życia spędzi pod ziemią. Budowę przyszłego domu zaczyna od wykopania niewielkiego tunelu i komory, w których zamyka się od wewnątrz. Tu w ciemnościach zakłada hodowlę grzyba, wypluwając przyniesiony fragment grzybni, a po kilku dniach składa pierwsze jaja. To okres krytyczny dla sukcesu przedsięwzięcia. Królowa utrzymuje się przy życiu tylko dzięki katabolizmowi (rozkładowi) bezużytecznych już mięśni skrzydeł oraz nagromadzonych wcześniej zapasów tłuszczu, zjada też większość składanych przez siebie jaj. Od tej chwili będzie już tylko maszyną do produkowania potomstwa, które stopniowo przejmie rolnicze obowiązki matki. Przez następne lata kolonia rozrasta się dynamicznie, aż do osiągnięcia dojrzałości, którą u grzybiarek mierzy się liczbą mieszkańców: nawet 8 mln osobników. To gigantyczne mrowie owadów zajmuje pod ziemią objętość niedużego pokoju (ok. 20 m3). Ta praca się opłaca W hodowlę rodzinnego grzyba zaangażowane jest całe mrowisko. Robotnice wędrują w górę drzew rosnących nawet 100 m od gniazda, by dostać się do najmłodszych listków. (W ciągu roku na wykarmienie grzyba zużywają 800–4500 m2 roślinności). Po wycięciu fragmentu schodzą z pnia, kołysząc przy każdym kroku trzymanym w żuwaczkach liściem. Na ziemi tworzą żywą dwukierunkową autostradę tragarzy biegnącą pokrętych mostach z korzeni i gałązek. Gdy robotnica przytaszczy liść do gniazda, wpada on na „linię produkcyjną” prowadzoną przez kolejne kasty robotnic. Materiał jest szatkowany na 1–2-milimetrowe fragmenty, zgniatany i formowany w kulki. Tak przygotowany pokarm zostaje ułożony na grzybie, a ten zeń korzysta. Mrówki dbają też o zdrowie swojej uprawy. Najmniejsze robotnice, o szerokości głów mniejszej niż milimetr, krzątają się między strzępkami grzybni, nieustannie opukując je czułkami i liżąc. Skąd to zacięcie mrówek do rolnictwa? Dobrze utrzymany grzyb zaspokaja pokarmowe zapotrzebowanie grzybiarek na węglowodany i białka (u innych gatunków mrówek białko pozyskuje się z ciał upolowanych zwierząt). Naukowcy zastanawiali się też, jak to możliwe, że owady te świetnie funkcjonują bez dodatkowej suplementacji azotem, który jest niezbędnym składnikiem ich diety. Zwłaszcza że młode liście, jakimi mrówki żywią grzyba, mają azotu bardzo mało, grzyb powinien więc być ubogi w ten pierwiastek. Po skomplikowanych badaniach okazało się, że i na to znalazła się metoda. Strzępki grzybni zamieszkiwane są przez bakterie azotowe. A one, podobnie jak u roślin motylkowych, wiążą azot atmosferyczny. Dzięki temu mrówki otrzymują azotu dokładnie tyle, ile im potrzeba. Kwas na wroga Wraz z cennym grzybem grzybiarki niestety przenoszą też pasożytniczego grzyba z rodzaju Escovopsis. To wysoce wyspecjalizowany patogen występujący wyłącznie w ogrodach grzybiarek. Czyha na sprzyjające warunki do rozwoju, a jego atak powoduje zagładę kolonii. Mrówki jednak potrafią się przed nim bronić. Pierwszą linią obrony jest zakwaszenie otoczenia kwasem mrówkowym. Po rozprzestrzenieniu substancji pH mrowiska z obojętnego (pH 7–8) spada do poziomu lekko kwaśnego 5. Drugą linię stanowi symbiont, bakteria (Pseudonocardia), która zamieszkuje pancerzyk owadów w okolicach „klatki piersiowej” i jest przekazywana przez królową potomstwu. Produkowany przez bakterię antybiotyk zwalcza patogeny. Choroba może do mrowiska zostać przywleczona wraz z liśćmi. Dlatego mrówki starannie je dobierają, często pozostawiają wycięte już fragmenty, pewnie gdy dostrzegą na nich zanieczyszczenia mikrobiologiczne. Jeśli mimo to wprowadzony zostanie do gniazda niedobry materiał, np. spryskany pestycydem, mrówki, badając reakcję grzyba, uczą się odrzucać liście zebrane na niekorzystnym obszarze. Mrówki muszą też dbać o poziom CO2 w gnieździe, a wyczuwają go za pomocą receptorów na czułkach. Gdy stężenie wzrasta, rozbudowują gniazdo, gwarantując dopływ świeżego powietrza. Co się dzieje, gdy wszystkie linie obrony zawiodą? Mrówki opuszczają gniazdo, unosząc jaja, poczwarki i czysty fragment grzyba. A jeśli cały grzyb ulegnie skażeniu? W warunkach laboratoryjnych obserwuje się kradzieże grzyba. Naukowcy sądzą, że jest to prawdopodobne również w przyrodzie. Okazuje się, że grzybiarki z jednej kolonii mogą przeprowadzić rajd rabunkowy na inną, wynosząc z niej fragment grzybni.
Mrówki – mimo że występujące tak powszechnie w naszym najbliższym otoczeniu – czyli wydawać by się mogło, że są tak powszechne i nijakie – jednak są niezwykłe. Mają swoje tajemnice, a ta książka sprawia, że nigdy nie powiecie o tym malutkim stworzonku: „Ot, to tylko taka zwykła mrówka”. Każda z nich jest jedyna w swoim rodzaju i właśnie … niezwykła. A jeśli znalazła się gdzieś blisko Was – np. na tarasie, na parapecie to na pewno nie znalazła się tam przypadkowo. Zjawiła się, ponieważ ma do wypełnienia jakąś ważną misję. Książka zawiera całe mnóstwo ciekawostek na temat mrówek małych i dużych. Te najmniejsze mają zaledwie 1 milimetr, te największe na świecie – nawet 4 centymetry. W Polsce nie spotyka się mrówek dłuższych niż 2 centymetry – o tym też przeczytacie w tej książce. W każdym razie naukowcy doliczyli się ok. 15 tysięcy gatunków i podgatunków mrówek. I ponoć drugie tyle czeka w kolejce na odkrycie. A więc do dzieła. Może właśnie ta książka obudzi w dzieciach ducha odkrywcy i badacza? A co jeszcze znajdziecie tutaj? Informacje na temat budowy mrówek, ich życia w licznej społeczności (w Polsce jedna kolonia mrówki ćmowej może liczyć nawet ponad milion robotnic!), podziale obowiązków w mrówczej rodzinie, zajęciach robotnic, powstawaniu nowych kolonii mrówczych, larwach, budowie mrowiska, przywilejach królowej, pożywieniu mrówek. Poznacie różne gatunki mrówek na całym świecie – jak już pisałam wcześniej – jest ich naprawdę baaaardzo dużo. Jacy wrogowie zagrażają mr...
Pittsburgh, Pa. – Dwie głowy to nie jedna. W końcu, próbując podejmować decyzje, dobrze jest mieć drugą opinię. Ale co z trzecim, czwartym – nawet dwunastym? Jaki rozmiar grupy jest najlepszy do szybkiego podejmowania decyzji? W przypadku mrówek, cztery do sześciu głów przewyższa jeden, a także przewyższa liczbę 12 lub 24. Tak przedstawia teraz Sylwia Zarnescu. 18-letni sekretarz w Catalina Foothills High School w Tucson w Arizonie nie jest generalnie mrówkami. Interesuje się podejmowaniem decyzji, szczególnie przez ludzi. Decyzje te mogą być proste, na przykład, czy jeść jedzenie czy partnerstwo. Lub mogą być trudne, takie jak, gdzie iść na studia. “Zaangażowane procesy fascynują mnie” – mówi. Zeszłego lata Sylvia przeczytała, że owady społeczne, takie jak mrówki i pszczoły, mogą być wykorzystywane do modelowania procesu decyzyjnego. Mrówki, na przykład, żerują na pożywieniu. Kiedy mrówka znajduje to, bierze ugryzienie i wraca do gniazda. Po drodze mrówka zostawia pachnący ślad dla innych mrówek. Wracając do gniazda, mrówka wymiotuje z posiłku do ust innych mrówek. Te współtowarzysze gniazdek decydują z pierwszą mrówką, czy podany posiłek jest wystarczająco dobry, aby zapewnić sobie powrót na więcej. Jeśli tak, podążają szlakiem zapachu pierwszego mrówki na lunch. Kiedy jest zbyt mało mrówek, może to zająć dużo czasu, zanim jedna mrówka rozpowszechni słowo. Jeśli jest ich zbyt wiele, trudno jest “powiedzieć” każdemu znalezisko. Jaka jest właściwa liczba dla sukcesu żerowania? Sylvia postanowiła się dowiedzieć. Skontaktowała się z profesorami z University of Arizona w Tucson. Szukała kogoś, kto pozwoliłby jej na podejmowanie decyzji przez mrówki w ich laboratorium. Wulfila Gronenberg bada, jak mózg kontroluje zachowanie na Uniwersytecie Arizony. Odpowiedział na jej e-mail, zauważa i “był na tyle miły, że mógł mnie zabrać”. Pracując z Rebekah Keating – jedną z jego absolwentek – Sylvia rozpoczęła eksperyment. “Chciałem zaprojektować badanie, które dotyczyłoby grup średniej wielkości” – mówi. “To są te, które widzisz [żerując] na wolności. Nie widać całych kolonii, aby podjąć każdą decyzję. ” Dorymyrmex bicolor to mrówka, która żyje w ciepłych pustynnych obszarach Ameryki Północnej i Południowej, w tym w Arizonie. Keating co tydzień wyjeżdżał do miejscowego mrowiska i przywiózł niektóre z nich, by Sylvia mogła je przetestować. Nastolatek sprawdził zachowanie jednej, dwóch, czterech, sześciu, 12 i 24 mrówek. Każda grupa została umieszczona w dużym pudełku na nagranej “linii startowej”. Na drugim końcu pudełka znajdowały się dwie opcje żywności. Co karmisz głodnej mrówki? Uważają, że słodzona żelatyna jest pyszna. “To jak Jell-O dla mrówek” – mówi Sylvia. “To małe cegiełki tego [cukru] Jell-O”. Cegły z żelu nie były jednakowo słodkie. Jeden miał tylko 3 procent cukru, a pozostałe 30 procent. Mrówki, notatki dla nastolatków, mają słodycze. Powinni preferować 30% żelu. Sylvia ustaliła, ile czasu zajęło znalezienie każdej grupy mrówek. Zmierzyła też, ile czasu spędzili przy każdym słodkim poczęstunku. Kiedy było tylko jedno lub dwa mrówki, odkrycie było powolne. Tak samo było, gdy ustawiła 12 lub 14 mrówek na wolności. Ale od czterech do sześciu mrówek? Idealny! Te średnie grupy najszybciej znalazły jedzenie. Szybko zorientowali się, że najsłodsze jedzenie jest najlepsze. Sylvia również przyjrzała się, jak mrówki rozdzielają swoje miejsca pracy. Kolonie mają żerujące mrówki i pracowników gniazdowych. W jej testach wyraźnie miało znaczenie szkolenie zawodowe. Paperzy byli szybsi niż pracownicy gniazdowi. Na wolności mrówki Sylvia uczyły się paszy w grupach od czterech do sześciu. Teraz myśli, że wie, dlaczego: “Te średnie grupy są najlepsze w podejmowaniu decyzji.” Dzięki tej liczbie, mówi, “decyzja jest optymalnie rozłożona, aby mogli dokonać najbardziej skutecznych wyborów”. Podobna praca została wykonana na owcach bighorn, rybach i muszkach owocowych, zauważa Sylvia. “Nie może to być od czterech do sześciu zwierząt, ale to ta sama zasada” – mówi. Grupa średniej wielkości “jest optymalna”. Więc w obliczu nowej decyzji, dwie głowy to nie jedna. Ale zbyt wiele głów to za dużo. Podobnie jak mrówki, dobra decyzja może wymagać szczęśliwego medium. Sylvia przedstawiła tu swoje wyniki mrówek, w ubiegłym tygodniu, na Międzynarodowe Targi Nauki i Techniki Intel (ISEF). W tym corocznym konkursie wzięło udział prawie 1800 uczniów szkół średnich z całego świata, którzy wzięli udział w prawie 5 milionach nagród. Utworzone w 1950 roku przez Society for Science & the Public, Towarzystwo nadal prowadzi tę konkurencję. (The Society publikuje także Science News dla studentów i tego bloga.) W tym roku Intel sponsorował ISEF.
Wszyscy wiedzą, że największym zwierzęciem jakie kiedykolwiek żyło na naszej planecie jest płetwal błękitny, najszybszym ssakiem jest gepard, a najmniejszym ptakiem koliber. Czy wiemy jednak, jakie jest największe zwierzę występujące w Polsce, które ptaki najdłużej żyją, a które płazy są najmniejsze? W ramach akcji #KochamPolskąPrzyrodę zapraszam na wpis „Rekordy fauny Polski”.GiganciPierwsza runda należy do olbrzymów. Za największego rodzimego ssaka uważa się żubra, ze względu na jego wielki łeb i potężny grzbiet. Ale za to łoś przewyższa żubra wzrostem – najwyższe żubry mają w kłębie 188 cm, podczas gdy, przeciętny łoś osiąga wysokość ponad 2 m w kłębie, a przecież doliczyć trzeba jeszcze szyję i głowę! Nasz największy drapieżnik to oczywiście niedźwiedź brunatny, trzeci co do wielkości niedźwiedź europejski kot to oczywiście ryś euroazjatycki. A czy wiecie jak nazywa się największy gryzoń w Polsce? To oczywiście bóbr europejski, którego siekacze mogą sięgać długości 15 cm! W dawnych czasach panował przesąd, że zęby bobra powieszone na szyi niemowlęcia miały zmniejszać ból ząbkowania.. Z kolei największy ssak owadożerny w Polsce i całej Europie to nasz poczciwy jeż (Erinaceus europacus). Jego ulubionym pokarmem nie jest wcale jabłko, zajada się natomiast dżdżownicami. Może też atakować węże, jest odporny na jad żmii. Jego ofiarą mogą padać nawet chodzi o ptaki to najcięższym ptakiem latającym jest łabędź niemy. Największą rozpiętością skrzydeł szczyci się bielik, który wbrew utartym poglądom nie jest orłem, lecz jastrzębiem. Zaś najwyższym polskim ptakiem nie jest wcale bocian, ale żuraw, który sięga 140 cm a zarazem najrzadszym polskim wężem, jest Wąż Eskulapa, który jako jedyny rodzimy gatunek węża potrafi wspinać się na drzewa. Wśród płazów nie mamy takich olbrzymów jak żaba goliat, czy np. aksolotl. Największym płazem bezogonowym w Polsce, ale również w całej Europie jest ropucha szara, zaś największym ogoniastym jest otoczona nutką tajemniczości i magii salamandra apollo (Parnassius apollo) to nasz największy motyl – rozpiętość skrzydeł sięga do 9 cm. Niestety z powodu zmian siedliskowych i kolekcjonerstwa gatunek ten jest zagrożony najlepszymi piechurami są wilki, które jednej nocy potrafią przebyć niebywałe odległości, nawet do 50 km! A to dlatego, że muszą kontrolować zajmowane przez siebie tereny, w Polsce zajmują areały o powierzchni nawet 160 km². W locie nie ma szybszych od jerzyków, których prędkość może pokonać pikujący sokół, który spada na swą ofiarę z prędkością 360 km/h! Jerzyki w czasie lotu jedzą, piją, a nawet śpią! Prędkości lotu mogą być dla niektórych zaskakujące, dlatego poniżej przedstawiam małe zestawienie szybkich lotniarzy:jerzyk – 130 km/hjaskółka dymówka – 90 km/hsokół wędrowny – 75 km/h, lot pikujący 360 km/h!kaczka – 65 km/hgołąb – 60 km/hczajka – 50 km/hwróbel – 42 km/hsroka – 30 km/ który spośród polskich ssaków jest najlepszym pływakiem? Jak ryba w wodzie czuje się zarówno wydra jak i foka szara zwana też szarytką, ale z racji, że wychodzą one również na ląd, za najbardziej wytrwałego pływaka trzeba uznać rzadkiego morświna, który przecież nie rozstaje się z środowiskiem wodnym. Do najszybszych morskich ssaków jest im jednak daleko – pływają z prędkością 17-22 km/h, podczas gdy podobnej wielkości delfin potrafi osiągać prędkość 55 km/ przeciwnym biegunie stoją nasze malutkie skarby. W Polsce występuje najmniejszy ssak na świecie: ryjówka malutka – jest mniej więcej długości palca serdecznego dorosłego mężczyzny. Mysikrólik zwyczajny to malutki ptaszek, który ma tak krótkie nóżki, że zupełnie nie potrafi się na nich poruszać, może jedynie uchwycić się nimi cienkiej gałęzi. Najmniejszym gryzoniem nie tylko Polski, ale całej Europy jest urocza badylarka. Najmniejszym polskim ssakiem drapieżnym jest natomiast łasica. Pomimo niewielkich rozmiarów jest bardzo pożyteczna w zwalczaniu gryzoni – zabija więcej niż zjada; w ciągu swego niedługiego życia (około 3 lata) potrafi zabić 2000 -3000 drobnych fauny Polski w innych kategoriachJednym z naszych najbardziej łapczywych gatunków jest zaskroniec – połyka żywą ofiarę (najczęściej żaby, ale też inne płazy i ryby), a wystraszony może wypluć ofiarę, która może wrócić do życia. Naszym odpowiednikiem skunksa – naszym małym śmierdzielem jest nie kto inny, tylko tchórz. W chwili zagrożenia wydziela śmierdzącą wydzielinę z gruczołów podogonowych. Na drugim biegunie jest borsuk – nasz największy czyścioch. Osobniki tego gatunku są z reguły wolne od pasożytów i rzadko chorują. Bardzo dbają o czystość nor, mają również specjalne toalety, czyli otwory w ziemi, z dala od swoich nor. Na zanieczyszczeniach środowiska mogą korzystać mewy, które podobnie jak hieny i sępy są odporne na bakterie gnilne i wile trucizn. Więc jako nieliczne korzystają z pogorszenia stanu środowiska, wybierając odpadki ze ścieków i zanieczyszczonych śmieszkaCiekawostki: Fauna Polski obejmuje ok. 33 tysiące gatunków, z czego 36 gatunków to endemity, a 38 zasobne w gatunki są przedstawiciele stawonogów 28 489 gatunków, a z pośród kręgowców najliczniej występują u nas ptaki – 356 gatunków (ryby 116 gatunków, ssaki 116 gatunków, płazy 18 gatunków i gady zaledwie 9 gatunków).Najliczniej występują zarówno u nas jak i na całym świecie z najbardziej niesamowitych ssaków Polski są rzęsorek rzeczek i rzęsorek mniejszy, które jako jedne z nielicznych ssaków świata produkują jad!Tu co prawda pośredni rekord, bo tyczy się Puszczy Białowieskiej, ale sprawa dotyczy ssaków kopytnych; otóż Puszcza Białowieska zachowała różnorodność kopytnych sprzed dwóch tysięcy lat – jest to ewenement na skalę Europy. Trzeba jednak pamiętać, że podczas I Wojny Światowej żubry zostały wybite, ale przed II Wojną Światową z sukcesem udało się je reintrodukować w specjalnym zwierzyńcu. Okres reintrodukcji trwał do 1966 roku. W chwili obecnej populację żubrów na terenie Puszczy szacuje się na ponad 400 sztuk (w 2007 roku była to liczba 402).Kukułka jest jedynym w Polsce ptakiem, u którego występuje pasożytnictwo lęgowe, czyli podrzucanie jaj do gniazd innych to „kraj bocianów„. Szacowana liczba bocianów między Odrą a Bugiem to ponad 40 tys. sztuk, a więc 1/4 światowej populacji.
najmniejsze mrówki w polsce