Jeśli natomiast nie chce jeść innych pokarmów niż mleko, przyczyn może być wiele. Najczęściej jest tak, że to tylko subiektywne odczucie rodziców, że dziecko nie je. 10-miesięczny maluch wciąż zjada niewielkie ilości pokarmów, ale dla niego może to być wystarczające. Obserwujcie, jak dziecko przybiera na wadze. 2-5-miesięczne niemowlę z amfetaminą we krwi - Prokurator Rejonowy w Legnicy przedstawił matce dziecka, 25-letniej Katarzynie K., zarzut, że jako matka, mając szczególny prawny obowiązek opieki nad dzieckiem, naraziła swojego dwunastotygodniowego syna na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w ten sposób, że wprawiając się w stan dziecko robi kupki 2-3 razy na dobę. Starsze, kiedy zacznie korzystać z nocnika 1-2 kupki w ciągu dnia. W tym czasie układ pokarmowy dziecka zaczyna pracować coraz sprawniej, a ponadto około 4-5 mies. Jakie kolory widzi 3 miesięczne niemowlę? Dziecko 3–miesięczne zaczyna rozpoznawać też coraz więcej barw. 2-miesięczne niemowlę mało je 2-miesięczne niemowlę mało je Jeśli zachce być głodna, to zje. Jeśli nie chce, to znaczy, że nie trzeba się przejmować Niemowlę zaczyna przesypiać całą noc dopiero w okolicach szóstego miesiąca życia. Niemowlę śpi często, ale jego cykl dobowy nie jest jeszcze uregulowany. Musi dopiero nauczyć się przystosowania do życia w naturalnym rytmie, który wyznaczany jest przez dzień i noc. Do czasu porodu malucha stale otaczała ciemność i pora spania Fotelik samochodowy zapewnia bezpieczne położenie dziecka, nie stanowi zagrożenia dla rozwoju kręgosłupa. Polecałbym jednak, żeby dziecko nie przebywało w foteliku 24 godziny na dobę. Rozsądek nakazuje, by dziecko spało w swoim łóżeczku tyle czasu, jak długo śpi. Nie ma bardziej wygodnego spania niż na płaskim materacu, a QxrMe. Usłyszałam to już kilkakrotnie, odkąd zostałam mamą, a nie minęły jeszcze trzy miesiące. „Nie bierz go tak często na ręce, bo go rozpieścisz”, „on cię tylko tak tym płaczem szantażuje”, „a nie boisz się spać z dzieckiem? Potem trudno go będzie odzwyczaić!”. Są matki, które nie czują potrzeby spania z dzieckiem, częstego noszenia go na rękach i kołysania. Nie mają problemu z tym, żeby do dziecka w nocy wstawać na każde karmienie albo po prostu ich dziecko śpi „jak niemowlę” i wstawać do niego nie muszą. Ja nie jestem jedną z tych matek. Ja mam obłęd w oczach, gdy widzę moje dziecko takie piękne i malutkie. :) Mam ochotę ciągle je tulić, kołysać i spać z nim na brzuchu. Ale to ja. I ponieważ życie mnie nauczyło, że nie wszyscy jesteśmy tacy sami – a mózg podpowiada, że nie zawsze moja droga jest tą jedyną właściwą drogą – w ogóle nie czuję potrzeby przekonywania tych pierwszych matek, że powinny robić inaczej. Wcale nie powinny. Jeśli nie chcą spać z dzieckiem, niech nie śpią. Ja też raz na jakiś czas bym chętnie dziecko komuś podrzuciła, żeby się wyspać, ale no cóż… Piszę o tym wszystkim na wstępie po to, żeby nie było żadnych wątpliwości: to Twoja sprawa i Twój wybór, jak blisko siebie chcesz mieć swoje dziecko. Nie jesteś gorszą ani lepszą matką tylko dlatego, że śpisz lub nie śpisz z dzieckiem albo tylko dlatego, że masz dość kołysania i noszenia na rękach. Ten artykuł nie jest po to, żeby kogoś krytykować. Ten artykuł jest po to, żeby zburzyć jeden, ale cholernie kłamliwy i niszczycielski mit, jaki panuje w kwestii spania z dzieckiem i noszenia go na rękach. I niezależnie od tego, jak sobie postanowisz, warto, żebyś najpierw wiedziała, o co chodzi z tym „nie przyzwyczajaniem dziecka do spania z mamą” oraz z „nie rozpieszczaniem dziecka noszeniem na rękach”, zanim postąpisz wbrew swojemu instynktowi albo skrytykujesz inną matkę. Otóż jest jeden sposób na przyzwyczajenie dziecka do noszenia: trzeba poczekać, aż dziecko będzie miało 20 lat i nie będzie chciało, żeby mama nosiła go na uczelnię. Wtedy różnymi metodami można je jednak do tego noszenia przyzwyczajać. Noworodka nie można przyzwyczaić do noszenia, bo to by było jak wyłowić z morza rybę i przyzwyczajać ją do wody. Noworodek jedyne co zna, to noszenie, kołysanie i spanie z mamą. On już jest do tego przyzwyczajony, bo nigdy nie miał inaczej. I nie dość, że życie płodowe go tego nauczyło, to jeszcze ma to zapisane w genach, bo jest z gatunku homo sapiens – a więc należy do noszeniaków – zwierząt, które przez początkową fazę życia, gdy są jeszcze niezdolne do samodzielnego poruszania się, odżywiania i wypróżniania, są noszone przez dorosłych członków stada. Jak mówi dr biologii Evelin Kirkilionis w świetnym wywiadzie dla Polityki: Niemowlę przychodzi na świat z programem stworzonym dla swojego gatunku więcej niż 4 czy 5 mln lat temu – bo tyle czasu upłynęło, odkąd przestaliśmy być koczownikami i zmieniliśmy tryb życia. Kilka milionów lat to jednak za mało, aby w naszych zapisach genetycznych mogły się dokonać jakieś większe zmiany. Genetycznie wciąż jesteśmy tamtymi koczownikami, a pozostawione w osobnym miejscu dziecko musi zawalczyć krzykiem, by ktoś zabrał je ze sobą, tak jakby walczyło o życie. Gdy spojrzeć na to w ten sposób, łatwo zrozumieć, że bez tej fizycznej bliskości, bez objęcia, ciepła ludzkiego ciała, dźwięku głosu, bicia serca i kojarzonego z przemieszczaniem się kołysania dziecko po prostu odczuwa lęk, którego samo nie rozumie, ale który jest. Tak samo, jak my boimy się często panicznie pająków, wysokości lub ciasnych przestrzeni. Nie umiemy nad tym lękiem zapanować – i dziecko też zapanować nad swoim nie umie. Cały proces wychowywania dziecka jest właśnie ODUCZANIEM noszenia, kołysania i spania z rodzicem. Ten proces w efekcie ma doprowadzić do samodzielności, więc musi nastąpić, ale pamiętajmy, że punktem zerowym nie jest dziecko do tego nieprzyzwyczajone, ale wręcz przeciwnie – potrzebujące tego tak samo, jak potrzebuję jedzenia lub snu. Tak musimy w końcu doprowadzić do tego, by dziecko spało samo i nie płakało za każdym razem, gdy od niego odchodzimy, ale to nie nastąpi z dnia na dzień i trudno wymagać od noworodka, żeby przebył tę drogę w kilka dni lub nawet miesięcy. Ja noszę, kołyszę, tulę i śpię z dzieckiem. Oprócz tego oboje z Sebą chustujemy Conana, bo to najwygodniejszy i najzdrowszy sposób na noszenie dziecka. Obie ręce wolne, mały błyskawicznie zasypia, można spacerować do woli. Gdy będzie za ciężki i zbyt ruchliwy na chustę, to powoli ją odłożymy. Rodzice, którzy twierdzą, że twardo nie pozwalali niemowlakowi spać ze sobą i „wystarczyło przetrzymać miesiąc problemów, żeby się nauczyło” w istocie przeprowadzili mu szybki kurs dorastania. Bo dziecko samo w końcu przestaje spać z rodzicem i samo przestanie chcieć się przytulać. Nawet nie musimy do tego dążyć. To nastąpi naturalnie. Spotkaliście kiedyś nastolatka, który by jeszcze potrzebował kołysania i spania z mamą? I nie mówię o sporadycznej chęci przytulenia się, bo się boi koszmarów. Tak to nawet ja mam czasem :) Rozumiem, że nie każdy chce czekać do na przykład szóstego roku życia, ale nie ma też co się spieszyć i odzwyczajać dziecko w pierwszym roku. A jeśli już – to powoli, stopniowo, w miarę jak naturalna ciekawość świata i budowana właśnie pewność siebie niemowlaka ułatwi nam tę drogę. Każda nauka na zasadzie „twardo nie pozwalamy” musi być okupiona morzem łez, krzykiem i stresem zarówno dziecka jak i rodzica. Są inne rzeczy, do których warto „nie przyzwyczajać” dziecka. Jest tego sporo: od totalnej ciszy do zasypiania, przez słodzone napoje aż do braku obowiązków domowych. Ale noszenie na rękach nie jest jedną z nich. Tego można tylko odzwyczaić. Od Was zależy, jak szybko. :) Gdy wracasz ze szpitala do domu jako świeżo upieczona mama, mama na całego, każde kwilenie czy płacz maluszka sprawiają, że pełna troski bierzesz go na ręce i nosisz, nosisz, nosisz... "Nie rób tak, bo go do tego przyzwyczaisz" - krzyczy teściowa. "Rozpieścisz malucha" - skanduje mama. Psychologowie natomiast mówią, że maleństwo potrzebuje bliskości. Szczególnie noworodek. Przy niemowlęciu najważniejsze są spokój i wyciszenie. Noszenie na rękach nic nie da, jeśli mama lub tata są zdenerwowani. Maleństwa chłoną emocje rodziców niczym gąbka. Zobacz film: "Codzienna pielęgnacja zdrowej skóry niemowląt i małych dzieci" spis treści 1. Bliskość daje poczucie bezpieczeństwa 2. Plusy noszenia dziecka na rękach 1. Bliskość daje poczucie bezpieczeństwa Zatem opanowanie i wewnętrzna równowaga to coś, co będzie budowało spokój malca. Dodatkowo neurolodzy dziecięcy apelują o bliski kontakt rodziców z dziećmi od pierwszych chwil. Takie maluchy szybciej unoszą główkę, są bardziej otwarte, generalnie szybciej się rozwijają. Oczywiście musi to być kontakt spokojny i bez negatywnych emocji, jak już zostało zaznaczone. Mówiąc o bliskości, zapewne każdej mamie na myśl przychodzi w pierwszej kolejności noszenie maluszka na rękach. Nie jest to jednakże priorytetem. Czułość i poczucie bezpieczeństwa można dziecku także okazywać podchodząc do jego łóżeczka i dotykając jego rączki, nucąc mu kołysanki, głaszcząc i przytulając. Oczywiście wszystko w poczuciu harmonii, spokoju i ciszy. Ciepły głos szybciej ukoi maleństwo niż nerwowe kołysanie (płaczącego maluszka) i podenerwowany ton. Noszenie na rękach jest na pewno dobrym rozwiązaniem na kolki. Tu najlepszą pozycją jest trzymanie dziecka na przedramieniu. Malec wówczas "ugniata" sobie brzuszek, co pomaga mu w pozbyciu się dolegliwości. No i jest bliżej ciebie. 2. Plusy noszenia dziecka na rękach Bliski kontakt dziecka z rodzicem ma wiele zalet. Noszenie lub zwykłe przytulanie malucha sprawia, że: Dziecko jest pogodne, Buduje się jego łagodny charakter, Zwiększa się jego poczucie bezpieczeństwa, Malec ma wielką ufność wobec swoich rodziców. Rozwija się jego ciekawość świata, Szybciej nabywa zdolności kojarzenia, Jest bystre i inteligentne. Dziecko pozbawione bliskości rodziców: Może mieć kłopot z uczuciami, z pokazywaniem ich, Posiada mniejsze poczucie własnej wartości, Nie jest pewne siebie, ma skłonność do wycofywania się w trudnych okolicznościach, Charakteryzuje je niechęć do zmian, Ma skłonność do łapania chorób i infekcji, Jest często dosyć uległe, nie ma własnego zdania. Wielu rodziców zastanawia się, jak często i jak długo powinni nosić swoje dziecko na rękach. Nie istnieje jednak złota reguła dla wszystkich. Niektóre dzieci uwielbiają być noszone na rękach i przytulane, ale dla malucha, który potrzebuje trochę więcej "wolności" ciągła bliskość może być wręcz irytująca. Z tego powodu warto obserwować reakcje dziecka. Jeśli dziecko wyciąga rączki w kierunku rodzica i wyraźnie chce być wzięte na ręce, należy zapewnić mu bliski kontakt. polecamy Kolka u noworodka najczęściej pojawia się około 3. tygodnia życia i trwa przez kolejne 3 miesiące. Jest trudnym sprawdzianem dla rodziców. Nieustanny płacz dziecka i bezsilność wywołana tym, że rodzice nie mogą mu pomóc, powoduje frustrację, złość, obniżenie nastroju. W wielu związkach pojawia się wtedy kryzys. Jak przetrwać ten trudny czas? Kolka u noworodka i niemowlaka to jeden z największych sprawdzianów dla związku. Po przyjściu na świat dziecka życie młodych rodziców wywraca się do góry nogami. Jest to rewolucja nagła - jeszcze dzień przed porodem ich potrzeby były najważniejsze, a już kolejnego dnia zostały zepchnięte na boczny tor. Zmiana toku myślenia i pogodzenie się z myślą, że to nie oni teraz się liczą, ale dziecko, jest trudna. A jeśli jeszcze noworodek ma kolki, w związku bardzo szybko może pojawić się kryzys (często zresztą nazywany "kryzysem pierwszego dziecka"). Kolka u noworodka testem dla związku Gdy noworodek nie ma kolek, po kilku tygodniach rodzice oswajają się z nową sytuacją i wypracowują sobie nowy rytm dnia codziennego. Jeśli niemowlę jednak cierpi na kolki, sprawa staje się dużo trudniejsza. Narastające zmęczenie, ciągły płacz dziecka, którego nic nie jest w stanie uspokoić, wywołują złość, zniechęcenie, frustrację. Szybko odbija się to na związku. Trzeba nie lada cierpliwości, żeby po miesiącach bezustannego krzyku, nie poddać się negatywnym emocjom. Według badań naukowców kolka u noworodka może spowodować nawet depresję u rodziców! Jak poradzić sobie z kolką u noworodka? Przede wszystkim trzeba dać sobie czas. Kolka u noworodka najczęściej mija po ukończeniu 3. miesiąca życia, gdy układ pokarmowy dziecka dojrzewa. Nie da się tego przeskoczyć, nie warto więc tracić energii na walkę z czymś, na co nie mamy wpływu. Objawy kolki możemy łagodzić, ale najczęściej nie udaje się ich wykluczyć. Trudna sytuacja w domu wymaga od rodziców wiele cierpliwości. Najważniejszą rzeczą jest zachowanie spokoju. Wzajemne kłótnie i pretensje niczego nie zmienią, mogą tylko pogorszyć wasze samopoczucie i - paradoksalnie - spotęgować objawy kolki u dziecka. Maluch wyczuwa emocje rodziców, natychmiast się zorientuje, że mama jest zmęczona, zła i smutna. To sprawi, że przestanie czuć się bezpiecznie, zacznie jeszcze głośniej i mocniej płakać. Noworodek ma kolkę: co robić? Przez te pierwsze trzy trudne miesiące postarajcie się być dla siebie wsparciem. Zmieniajcie się w opiece nad dzieckiem, tak, żeby każde z was mogło zwyczajnie odpocząć, nie zapraszajcie gości, jeśli nie macie na to siły, nie dokładajcie sobie obowiązków. Dajcie sobie wewnętrzne przyzwolenie na to, żeby nie funkcjonować na najwyższych obrotach. Śpijcie tyle ile możecie, powoli przyzwyczajajcie się do nowej sytuacji. Jeśli wy się wyciszycie, wyciszy się również niemowlę. A o to przecież chodzi. Przyczyny kolki u noworodka Kolka u noworodka pojawia się w 3. tygodniu życia i trwa do miesiąca życia. Ból brzuszka wywołują gazy gromadzące się w jelitach. Są one spowodowane niedojrzałym układem trawiennym. To, co potęguje płacz u noworodka, to niedojrzały układ nerwowy maluszka. Maluch jest przestymulowany, nie radzi sobie z dużą ilością nowych bodźców, dlatego wciąż płacze i krzyczy. Trzy pierwsze miesiące życia, w których występuje kolka, są zgodnie z tą teorią okresem adaptacji do życia w nowym świecie. Niektórzy lekarze wskazują na związek między kolką u noworodka a stanem psychicznym mamy. Jeśli w ciąży kobieta jest nerwowa, przeżywa stresujące sytuacje, a po urodzeniu dziecka cierpi na depresję poporodową, jest większe prawdopodobieństwo, że u dziecka pojawi się kolka. Jak rozpoznać kolkę u noworodka? Kolkę u noworodka sugerują następujące objawy: niemowlę głośno płacze i krzyczy bez powodu - ma sucho, jest najedzone, nic mu nie dolega; płacz niemowlęcia pojawia się popołudniami i wieczorem; dziecka nie uspokaja bliskość mamy, nie daje się odłożyć do łóżeczka, cały czas chce być noszone na rękach; codzienny płacz może trwać nawet kilka godzin; dziecko prostuje i podkurcza nóżki, ma twardy brzuszek. Co na kolkę u noworodka? Kolkę u noworodka można próbować łagodzić, stosując kilka metod. Polecane są masaże rozluźniające na brzuszek, ciepłe okłady i kąpiele. U mam karmiących piersią bardzo ważną rzeczą jest również przestrzeganie diety i wykluczenie z niej produktów, które mogą przyczyniać się do wystąpienia kolki u noworodka (produkty wzdymające, mleczne, ciężkostrawne). U mam karmiących maluszka mlekiem modyfikowanym ważne jest zwrócenie uwagi na mleko. Być może zawiera zbyt dużą ilość białek, których brzuszek maluszka nie jest w stanie przetrawić. Warto skonsultować się z pediatrą, który może zalecić zmianę mleka modyfikowanego na takie, które ma obniżoną zawartość laktozy w porównaniu do tradycyjnego preparatu dla niemowląt i częściowo zhydrolizowane białka – mleko typu comfort. Mama 2 – letniej Julii uwielbia słodkie chwile, gdy to właśnie ona musi głaskać córeczkę przed snem, ale po całym dniu „mamowania” jest wykończona. Mama 14 – miesięcznego Konrada z trudem tłumi złość, gdy syn wpada w histerię, ponieważ ona wychodzi do toalety. Mama trzyletniego Szymona nie wyszła z koleżankami od 2,5 roku, bo synek wpadłby w trzygodzinną rozpacz. Takich mam, mających na sobie słodkie „narośle” jest całe mnóstwo. I wszystkie wiedzą, że bycie dla kogoś całym światem jest równie piękne, co... męczące. Wiele matek zadaje sobie pytanie, dlaczego ich dziecko zachowuje się tak, a nie inaczej. Liczą na moment, w którym w końcu smyk zacznie z chęcią zostawać na noc u babci i dziadka, bez problemów zostaną z ciocią albo nie będą protestowały, że to tata rozbiera je do kąpieli. Zamiast tego – jest jeszcze gorzej. Jakie są tego przyczyny? Opieka nad dzieckiem jest absorbująca i trzeba nauczyć się dzielić nią z innymi. • UświadomienieKiedy dziecko ma niewiele ponad rok, zaczyna zauważać pewną odrębność. Maluch, który do tej pory „sądził”, że on i mama są jednością, nagle odkrywa, że tak nie jest. I zaczyna obawiać się tego, że mama... zniknie. Nie jest jeszcze jasne dla niego, że skoro najważniejsza dla niego na świecie osoba wychodzi, to wróci – dla tak małego dziecka jest to po prostu „zniknięcie”. To zupełnie naturalny etap rozwoju, naturalny jest też protest malca. Od tego momentu zaczyna się także „przyklejenie” – ot, na wszelki wypadek, by nie stracić mamusi z oczu.• NaukaCo robi mama, która zauważa, że dziecko zareagowało na jej wyjście do kuchni płaczem? Oczywiście, szybko wraca i pociesza malucha, że przecież mama jest, spokojnie. To cenna lekcja dla młodego człowieka: protestuję – otrzymuję. Gdy mama ustępuje przez pierwsze pięćdziesiąt razy, reszta jest... do przewidzenia.• Rzadki kontakt z innymiCzasem „na dokładkę” takiej sytuacji mamy bardzo mały kontakt z innymi. Babcie mieszkają daleko, tata dużo pracuje, więc w ogromnej większości czasu dziecko spędza czas tylko z mamą. Gdy tata wraca – rzadko ma siły na zabawę, a zwykle chce chwilę odpocząć. A maluch, gdy jest zmęczony, nie ma już ochoty na „zgłębianie” więzi z tatą – chce, aby nakarmiła, przewinęła i położyła go oczywiście mama. Opieka na dzieckiem może być męcząca Najbardziej kochająca mama może w takiej sytuacji czuć poirytowanie i zmęczenie. Bo czy nie przyjemniej byłoby słuchać odgłosów zabawy dziecka z ojcem lub zrzucić kąpanie malca na czyjeś barki? Albo – powiedzmy wprost – spokojnie odbyć wizytę w toalecie? Uspokajamy – to jest możliwe. Potrzeba jedynie dużo cierpliwości i kilku sprawdzonych sposobów. Czas na zmiany: ucz dziecko, że mama wraca Na początek warto nauczyć malucha, że z wychodzeniem mamy zawsze wiąże się powrót. Jak to zrobić?• Jestem obok, chociaż mnie nie widziszMożna spróbować już w zaciszu domowym. Zamiast na każde zawołanie dziecka zabierać je ze sobą (na przykład do łazienki, gdzie wstawiasz pranie), uspokajaj je swoim głosem. To pierwsza lekcja – mama, nawet, jeśli jej nie widać, nie zniknęła. Głośnym, ale spokojnym głosem mów do swojej pociechy: „Zaraz wracam, jestem obok”. Jeśli wpada w histerię – staraj się ją wytrzymać i kontynuuj mówienie. Uwierz – dziecko cię doskonale słyszy.• Zabawa w wychodzenieNiech twoja pociecha widzi także w inny sposób, że jeśli wychodzisz, to wkrótce wrócisz. Zostaw dziecko na przykład z ojcem w pokoju, a sama wychodź na coraz dłuższe chwile, powtarzając – „niedługo wracam” i „wróciłam”! Powtarzajcie to codziennie, w końcu wyjdź na dłużej, nie zapominając o stałym komunikacie.• Zwiększenie ilości/jakości kontaktówJeśli zauważasz, że twoja pociecha ma zbyt mało kontaktu z tatą lub z innymi – zmień to. Zacznijcie wychodzić, na przykład do klubów malucha, korzystajcie z atrakcji dla mam i dzieci. Poproś też partnera, by spędzał więcej czasu z dzieckiem – bez takiego wsparcia całe przedsięwzięcie może być bardzo trudne.• Nie jestem obok, ale mnie słychaćKiedy odważysz się wyjść z domu „na dłużej” staraj się uspokoić dziecko nie nagłym powrotem, ale swoim głosem... przez telefon. Powtarzaj jak mantrę, że wrócisz, a kiedy tak się stanie – powtórz to znowu. Chodzi o to, by wyrobić w maluchu pewne przekonanie, że mama zawsze wraca. To już pierwszy krok do także, że cokolwiek robisz i postanowisz, staraj się nie ulegać histerii swojego dziecka. Powtarzaj sobie: „Mój syn jest w rękach osoby, którą bardzo dobrze zna i którą lubi – nie wśród obcych. Nic go nie boli, nie dzieje mu się krzywda. Musi zrozumieć, że mama też musi wyjść”. Takie przedstawienie sprawy, zamiast myślenia „On się zapłacze” naprawdę pomaga! Żłobkowo – przedszkolne dylematy. Profesjonalna opieka nad dzieckiem Na koniec warto poruszyć jeszcze jedną kwestię, a uściślając – sposób zostawiania dziecka w żłobku lub w przedszkolu. Wśród personelu placówek często pokutuje przekonanie, że najlepiej po prostu oddać płaczące dziecko i szybko wyjść. To nie jest dobry sposób na „poluzowanie więzi” – wręcz przeciwnie. Zamiast więc postępować w taki sposób, korzystaj z wszelkich innych sposobów na przyzwyczajenie się malca – na przykład z dni adaptacyjnych umożliwiających twój początkowy pobyt i stopniowe wycofywanie się. Pamiętaj też, że upewnień „mama zawsze po ciebie wraca” nigdy nie jest... zbyt wiele. #31 U nas własnie taki problem, teraz to noszenie na rekach o 6 do 19, nie pobawi sie sam, nie zasnie w dzień wcale, oduczałam ale jest tyle wrzasku ze nie da sie wytrzymac, a kregosłup odmawia posłuszeństwa a do tego nic nie moge w domu zrobic, spacery to zez meczarnia w jednej rece wózek w drugiej dziecko Dokładnie jak u mnie Ostatnia edycja: 25 Czerwiec 2010 reklama #32 Ja dziecię nosiłam w chuście na spacer, myślę, że potrzeba bliskości była w ten sposób zaspokojona bo poza spacerami nie chciał być wcale noszony Gorzej zaczęło być, jak stał się za ciężki do noszenia w chuście (to znaczy ja już nie wytrzymywałam półtoragodzinnego spaceru). Wtedy bardzo chciał na ręce... rubi wakacyjna mama ;-) #33 a ja nie oduczam :-) bo kiedy jak nie teraz nosić??? jak dojdziemy do etapu 12-13 lat to dzieciaki będą od nas uciekały gdzie pieprz rośnie :-) ja noszę w chuście, często przytulam... tak wyszło... mała miała/ma wadę serca i lekarze powiedzieli że mam robić tak, żeby jak najmniej płakała...a że przestawała płakać jak była u mamy na rękach... no i noszę mojego 9,5 kilogramowego klocuszka ;-) ale coraz bardziej podoba jej sie samodzielne odkrywanie swiata ;-) #34 Witam wszystkie mamuśki! Moja 10cio miesięczna córcia ciągle chce być na rękach. Nie potrafi sama spędzić nawet 1 minuty. Nie mogę wyjść do toalety, zjeść śniadania czy się ubrać. Każda próba posadzenia jej na podłodze czy w łóżeczku kończy się histerią. Mała potrafi płakać tak długo aż jej nie wezmę. Nie wiem co robić. Czuję się wykończona. Najgorsze jest to, że żyjemy z dala od rodziny i nawet nie mam komu podrzucić córci od czasu do czasu. A na przedszkole na razie nas nie stać. Tylko mąż pracuje a ja robię dodatkowe kursy i do pracy zamierzam iść w czerwcu. Ale z córcia nawet nie mam jak się uczyć. Nie mam nawet 5 minut dla siebie. Jedyny czas gdy mogę odpocząć to gdy Mała idzie spać. Miałyście podobny prob lem? wiecie jak ją odzwyczaić od noszenia na rękach? #35 Witam wszystkie mamuśki! Moja 10cio miesięczna córcia ciągle chce być na rękach. Nie potrafi sama spędzić nawet 1 minuty. Nie mogę wyjść do toalety, zjeść śniadania czy się ubrać. Każda próba posadzenia jej na podłodze czy w łóżeczku kończy się histerią. Mała potrafi płakać tak długo aż jej nie wezmę. Nie wiem co robić. Czuję się wykończona. Najgorsze jest to, że żyjemy z dala od rodziny i nawet nie mam komu podrzucić córci od czasu do czasu. A na przedszkole na razie nas nie stać. Tylko mąż pracuje a ja robię dodatkowe kursy i do pracy zamierzam iść w czerwcu. Ale z córcia nawet nie mam jak się uczyć. Nie mam nawet 5 minut dla siebie. Jedyny czas gdy mogę odpocząć to gdy Mała idzie spać. Miałyście podobny prob lem? wiecie jak ją odzwyczaić od noszenia na rękach? Może jak kładziesz ją na podłodze to daj jej coś czym się zajmie, co ją zainteresuje.. nie wierzę, że garnuszki, pokrywki, łyżeczki nie zrobią na niej wrażenia :-) Daj jej może coś grającego, coś do pukania, jakiś stary pilot od telewizora, jakiś stary telefon.. też miałam podobny problem, mój synek ma teraz 9 miesięcy skończone i też miał taką fazę, że najlepiej na rączkach mu było.. ale takimi rzeczami jakoś go "uziemiłam" na podłodze.. owszem za długo nie wysiedzi, ale te 15-20 minut się zajmie.. ja wkładam małego do chodaczka jeszcze, albo (wiem, wiem, nie powinnam) włączam mu bajki kolorowe w TV.. no ale nie na długo, maksymalnie 10-15 minut w ciągu dnia.. wiesz to jest taki okres u dziecka, gdzie chciałoby wszystko widzieć, wszystko poznawać, wszystkiego dotknąć itd.. #36 A może baw się z nią na podłodze, pokazuj książeczki, tak żeby mała na początek przyzwyczaiła sie, do zabaw z mamusią, a po czasie powiedz np że mamusia za chwile przyjdzie, ja takiego kłopotu nie mam więc ciężko mi coś doradzić, ale może spróbuj...albo tak jak pisze duoMama daj jej garnuszki pokrywki...dla dziecka to fajna frajda, no ale bajek to bym takiemu maluszkowi nie puszczała, nasze dzieciaki nie mają do końca rozwinietego wzroku, ja mojemu synkowi puszczam bajki czytane, albo jakieś piosenki dla dzieci, a bajek to sie jeszcze w życiu naogląda... #37 Dziękuję za rady Córcia ma chodzik, ma huśtawkę, mnóstwo zabawek, daję jej pokrywki, drewniane łyżki, nawet klawiaturę od komputera dostała ale nic jej nie zajmuje. Mąż jej przegrodził nasz duży pokój żeby miała bezpieczną przestrzeń, ale ona potrafi się tam bawić tylko jak jestem z nią. siada na mnie, jedną ręką mnie trzyma a drugą się bawi. #38 A czy mała zawsze była noszona, czy tylko w ostatnim czasie?Bo jeśli wczesniej sama umiała sie bawić, to może ma lęk separacyjny? #39 W tym właśnie problem, że była cały czas noszona. Mój mąż się denerwuje i mówi, że mam czego chciałam, bo rozpieściłam ją niemiłosiernie. :-( Ale to moje pierwsze dziecko i chciałam jak najlepiej. Teraz widzę, że trochę przesadziłam. Ale jak raz w tygodniu chodzi do przedszkola, bo ja mam zajęcia cały dzień to tam jest wszystko w porządku. Bawi się sama, nie płacze. Pytałam się pań w przedszkolu i mówią, że to złote dziecko. Je wszystko (w domu zajmuje mi to godziny i zawsze są histerie, bo chce być na rękach a nie w krzesełku), bawi się sama nawet pół godziny, sama zasypia( a w domu muszę być przy niej). Nie wiem co robię źle. reklama #40 A może powinnaś wrócić do pracy wcześniej choć na pół etatu tak aby mieć pieniądze na przedszkole czy raczej żłobek bo jak sama piszesz córka jest tam bardziej samodzielna. Wiec nawet jeśli będziesz pracowała po to aby opłacić żłobek to Ty odpoczniesz, wyrwiesz się do ludzi a córeczka nabierze większej pewności siebie i da Ci odetchnąć :-)

2 miesięczne niemowlę chce być noszone