Bimbar - knajpa z widokiem na Pestkę, czyli nowe miejsce w Poznaniu. 1 czerwca, w Dzień Dziecka, na kulinarnej mapie Poznania pojawiło się zupełnie nowe miejsce. Bimbar powstał tuż przy
Efektowna restauracja a’la carte na dachu Restauracja Level 5 z widokiem na morze, Ustronie Morskie. 1,442 likes · 5 talking about this · 676 were here. Efektowna restauracja a’la carte na dachu 5-cio piętrowego apartamentowca, z tarasem
Oferta. Hotel fairPlayce ze względu na swoje położenie Poznań - Naramowice oraz zintegrowanie z Parkiem Rekreacyjno-Sportowym fairPlayce zachęca do różnorakiej aktywności fizycznej. Obojętnie czy jesteście Państwo w podróży biznesowej, czy odwiedzacie Poznań turystycznie, proponujemy Wam możliwość skorzystania z wielu ciekawych
Rekomendacje najlepszych restauracji. O nas. Przyjemności! Przewodnik kulinarny po Poznaniu. Jeśli kuchnia wielkopolska kojarzy wam się z ziemniakami, czyli pyrami, to trop jest jak najbardziej trafny, jednak gastronomiczna mapa Poznania jest zdecydowanie bardziej otwarta na świat. Szanuje lokalność, ale chętnie zerka też do kuchni
The Bałtyk complex is an example of conscious design and a harmonious combination of old and new architecture. On one side of the courtyard there is the historic Concordia Design building from the 19th century and on the other there is the innovative, bold and distinguishable Bałtyk office building. It was designed by one of the leading
Szkolenia, wydarzenia oraz imprezy. Nie ograniczamy się tylko do współpracy z firmami! Nasza restauracja jest w stanie zapewnić catering dla każdego rodzaju przedsięwzięcia, imprezy rodzinnej czy pikniku. Posiadamy również możliwość organizacji imprezy w naszej restauracji takiej jak wesele, komunia, chrzest, walentynki czy sylweste.
Hz1f. Punkty i wieże widokowe to też atrakcje Poznania W rankingu atrakcji turystycznych na jednym z najwyższych miejsc plasują się punkty widokowe. A skoro tak jest to zapraszam na przegląd mniej i bardziej oczywistych punktów w Poznaniu i najbliższej okolicy. Jeśli znacie punkty, z których roztacza się ciekawy widok na Poznań, a tutaj go nie ma, napisz koniecznie w komentarzu. Punktom widokowym w Wielkopolsce poświęciłam oddzielny wpis. Wieża widokowa Zamek królewski w Poznaniu Bezkonkurencyjnie najlepszym punktem widokowym w Poznaniu jest wieża zamku królewskiego na Wzgórzu Przemysła. I choć sam zamek budzi ciągle jeszcze sporo kontrowersji, to o atrakcyjności wieży jako punkcie widokowym nikt nie dyskutuje. Położenie w samym centrum miasta, na naturalnym wzniesieniu powoduje, że panorama jest imponująca we wszystkich kierunkach. Aby dostać się na górę, trzeba wykupić bilet, który jednocześnie upoważnia do zwiedzenia Muzeum Sztuk Użytkowych. Bonusem jest winda, która dojeżdża prawie na sam szczyt. Prawie, bo na przedostatnie piętro, z którego przy niekorzystnej pogodzie można oglądać panoramę zza szyby, a jeśli chcemy spojrzeć na miasto bez żadnych barier, musimy pokonać jeszcze schody jednego piętra i wówczas możemy spoglądać na miasto już na żywo, gdzie wiatr we włosach 😉 Kupując bilet na wieżę, warto zwiedzić muzeum, bo jest tego warte. Oprócz ekspozycji prezentującej sztuki użytkowe można zobaczyć dokument Przemysła II z jego pieczęcią majestatyczną, na której widać polskiego orła – bo to właśnie tu w Poznaniu z okazji koronacji Przemysła II narodziło się polskie godło narodowe 26 czerwca 1295 r. Szczegóły zwiedzania (ceny biletów, godziny, wejścia bezpłatne) znajdziecie na stronie internetowej muzeum. Punkt widokowy Brama Poznania Na drugim miejscu stawiam taras widokowy na Bramie Poznania. Tutaj widok już nie jest tak imponujący, ale spojrzenie na Ostrów Tumski z katedrą i śluzą katedalną pruskiego systemu umocnień z tego miejsca daje dużo frajdy. Wejście na taras jest możliwe tylko w ramach wykupionego biletu na ekspozycję i przy ładnej pogodzie. W okresie jesienno-zimowym taras jest nieczynny. W sezonie turystycznym warto zarezerwować wejście na konkretną godzinę. Szczegóły zwiedzania (godziny wejścia, ceny biletów itp.) znajdziecie na stronie internetowej Bramy Poznania. Punkt widokowy Hotel Kolegiacki w Poznaniu Nieoczekiwany i mało znany punkt widokowy na Stare Miasto znajduje się na tarasie restauracyjnym w Hotelu Kolegiackim. Trafiłam tam przypadkiem i miejsce zauroczyło mnie zupełnie! Aby podziwiać widok na Plac Kolegiacki, najlepiej zarezerwować stolik z wyprzedzeniem, bo przy ładnej pogodzie, zwłaszcza w weekendy może być problem z wolnym miejscem. Z jednej strony zobaczycie Plac Kolegiacki, z drugiej ratuszową wieżę, szczyt Pałacu Górków (ob. Muzeum Archeologiczne) i wieżę Zamku Przemysła, a z trzeciej strony urokliwe dachy staromiejskich kamieniczek. Rezerwując stolik warto zaznaczyć, który widok chcielibyście podziwiać. Numer telefonu do restauracji znajdziecie na stronie internetowej hotelu. Widok z tarasu Hotelu Kolegiackiego w stronę kompleksu jezuickiego Widok z tarasu Hotelu Kolegiackiego na wieżę ratusza w Poznaniu Punkt widokowy Galeria MM Nieoczywistym miejscem jest taras widokowy Galerii MM. Wystarczy tutaj dostać się do części restauracyjnej na ostatnim piętrze, a tam z tarasu roztacza się ciekawy widok na Aleje Marcinkowskiego począwszy od kościoła św. Marcina przez całe Aleje Marcinkowskiego z drugiej strony. Taras jest dostępny od godz. 12, do zamknięcia galerii. Można też zarezerwować stolik na tarasie. Wejścia do Galerii znajdują się od strony Alei Marcinkowskiego i drugie od strony ulicy Święty Marcin. Widok na Aleje Marcinkowskiego – odbicie w szybie Wieża widokowa na Szachtach w Poznaniu Wieża widokowa na Szachtach to idealne miejsce na spacer, dostępne bez ograniczeń i bez opłat. Z wieży roztacza się widok na południową część miasta, ze stawami – gliniankami na pierwszym planie. Wieża wraz z otaczającym parkiem powstała w ramach projektu rewitalizacji terenu tzw. szacht, czyli wyrobisk gliny, po działającej tam starej cegielni. Dojście do wieży jest możliwe od strony ul. Leszczyńskiej i od ul. Głogowskiej (najlepiej posłużyć się nawigacją wpisując po prostu Wieża na Szachtach) Widok jaki roztacza się z wieży możecie zobaczyć tutaj: Wieża widokowa Mosina Pożegowo Wieża widokowa w Mosinie Pożegowie – choć znajduje się poza Poznaniem, to przez swoje usytuowanie pozwala na obserwację południowej części miasta. Znajduje się na naturalnym wzniesieniu Moreny Pożegowskiej w ładnym otoczeniu dawnych glinianek. Dziś to zagospodarowany teren z niedużą, ale strzeżoną plażą i ścieżką edukacyjną. Wstęp na wieżę jest nieograniczony i bezpłatny. Nieopodal znajduje się parking. Dodatkowym atutem jest bliskość Wielkopolskiego Parku Narodowego oraz początkowa stacja Mosińskiej Kolei Drezynowej. Nam udało się odwiedzić wszystkie te miejsca w czasie rodzinnej imprezy plenerowej, o której piszę tutaj. Dojazd od ul. Pożegowskiej w Mosinie Wieża widokowa na Dziewiczej Górze Panoramę Poznania od północnej strony oraz na Park Krajobrazowy Puszcza Zielonka zobaczymy z wieży dostrzegalni pożarowej na Dziewiczej Górze. Tutaj wstęp jest bezpłatny, ale godziny wejść są ograniczone. Ze względu na szczupłość miejsca ograniczona jest również ilość osób, które jednocześnie mogą przebywać w wieży. Aby dostać się na górę musimy pokonać 171 stopni, ale widok z wieży rekompensuje wszelki trud. Dla niezdecydowanych dodam, że schody są bardzo wygodne 😉 Ponieważ w różnych okresach roku zasady wejścia mogą ulegać zmianie, dlatego przed wyjazdem warto zapoznać się z nimi na stronie internetowej Nadleśnictwa Łopuchówko. Dojście na szczyt wzniesienia od Ośrodka Edukacji Leśnej w Czerwonaku, przy którym znajduje się również parking. Warto wiedzieć, że po uprzedniej rezerwacji można tu wynająć wiatę i miejsce na ognisko. Od stacji kolejowej w Czerwonaku do wieży trzeba przejść ok. 3,5 km Widok na Poznań z wieży widokowej na Dziewiczej Górze Szreniawa (pow. poznański) – punkt widokowy w Mauzoleum Bierbaumów nieczynna do odwołania (info 2022) Wieża to dawny grobowiec niemieckiej rodziny Bierbaumów, do których w XIX w. należała Szreniawa. Została wzniesiona jako miejsce pochówku córki właściciela tych ziem, która nie chcąc wychodzić za mąż z przymusu popełniła samobójstwo, topiąc się w pobliskim jeziorze. Obecnie, po wyremontowaniu wieży można z jej szczytu spoglądać na okoliczne lasy Wielkopolskiego Parku Narodowego. Wieżą administruje Narodowe Muzeum Rolnictwa w Szreniawie i tutaj można znaleźć aktualne informacje o dostępności: Warto pamiętać, że wieża zimą jest nieczynna, a w pozostałym okresie bilety do nabycia są jedynie w kasie muzeum (w soboty wstęp bezpłatny (info 2020)) Jeśli chciałbyś poznać ciekawe miejsca w Poznaniu, zapraszam do lektury oddzielnego artykułu. Aleksandra Warczyńska Aleksandra to niespokojny duch, aktywny pilot i przewodnik. Mówią, że ma talent do wyszukiwania ciekawych historii, a jak już je znajdzie, to opowiada o nich zaczynając od "A to ciekawe!" A jak nie ma komu opowiadać, to siada i pisze kolejnego questa.
Do tego wyjazdu, tak jak zwykle, chciałam się dobrze przygotować – zanotować polecane miejsca, restauracje najczęściej odwiedzane przez lokalnych mieszkańców czy te spisane w polskich przewodnikach krytyków i blogerów kulinarnych. Na liście miałam jedną perełkę, której byłam pewna, i dla której specjalnie wybrałam się do Sopotu, ale z resztą miejscowości nie miałam łatwego zadania – może szukałam zbyt krótko, ale nie znalazłam klarownych wskazówek w Sieci, dzięki którym wiedziałabym od razu, gdzie nad Bałtykiem (wyłączając Trójmiasto) można dobrze zjeść. Skorzystałam z kilku waszych propozycji i doszperałam się kilku ciekawych miejsc, niestety nie wszystkie były mi po drodze. Podróż zaczęłam od kilku dni relaksu na totalnym odludziu w Zachodniopomorskiem, w niewielkim domku tuż przy plaży. Ja i moi towarzysze gotowaliśmy wtedy sami (bo gotowanie z widokiem na morze jest jeszcze bardziej przyjemne). Posiłki były proste, a po świeże ryby jeździliśmy (lub chodziliśmy plażą) do pobliskich miejscowości (na przykład do Chłopów), gdzie kupowaliśmy je prosto z rybackich kutrów. Wędzone halibuty, dorsze i makrele nabywaliśmy w wędzarniach powstałych kilka kroków od przystani rybackiej. W chłodne wieczory grillowaliśmy ryby w ogrodzie przy szumie fal, rozgrzewaliśmy się czerwonym winem czy naparem z imbiru i jakoś polska kapryśna pogoda wcale nam nie przeszkadzała. Odwiedziliśmy w tym czasie Kołobrzeg, gdzie wejście do pierwszej lepszej smażalni przy promenadzie wcale nie zakończyło się tragedią. No dobra, bezsmakowa zupa rybna z makaronem była porażką (9,50 zł), a tatar z łososia (14,50 zł) można było pominąć, ale ryby wspominam bardzo dobrze. Zarówno delikatne, smaczne mięso w chrupiącej panierce, jak i pieczone z warzywami i podawane na plackach ziemniaczanych nie były wprawdzie kulinarnymi wyżynami, ale złożyły się na porządny, uczciwy posiłek. Była to smażalnia Belona tuż obok latarni morskiej, a wpadliśmy tam tylko dlatego, że w polecanej sąsiedniej smażalni Rewiński ustawiła się niebotyczna kolejka i tak czy owak nie byłoby szans na znalezienie wolnego stolika. Po kilku dniach wyruszyliśmy dalej na wschód, do Ustki, która zachwyciła nas swoim wyjątkowym, uroczym klimatem osady rybackiej i piękną architekturą. Zatrzymaliśmy się w domu wakacyjnym Mistral, na parterze którego mieści się kawiarnia i cukiernia. Rano w Café Mistral wydawane są śniadania dla gości hotelowych, a później jest ona ogólnodostępna dla mieszkańców i turystów. Można tam nabyć pyszne, ręcznie robione krówki usteckie, zjeść smaczne ciasta i napić się kawy. Z mojego doświadczenia nad polskim morzem pod względem kulinarnym nie było wcale tak tragicznie, jak to się czasem opisuje. Owszem, miałam często smutne wrażenie, że w nadbałtyckich miejscowościach budek z kebabem jest więcej niż smażalni ryb, a te ostatnie z kolei nie zawsze pachną atrakcyjnie. Jednak w tym gąszczu kiczu, zapiekanek, pizzy na kawałki i żarcia na wagę można niejednokronie znaleźć naprawdę wspaniałe miejsca. Dym na Wodzie, choć z zewnątrz zupełnie się nie zapowiadał, był pięknym odkryciem nad Bałtykiem. Świeże jedzenie, polskie, lokalne produkty, atrakcyjna prezentacja dań i smak, którego się nie zapomina (te mule w cydrze śnią mi się do dziś!). O Dymie na Wodzie napisałam osobno, bo takiego miejsca nie możecie przegapić! Kolejny przystanek – Łeba i pustka w głowie jeśli chodzi o miejsca z dobrym jedzeniem. Skusiliśmy się tam na flaczki z kalmarów i zwyczajną smażoną rybę, w ładnie wyglądającym ogródku tuż przy rzece (U Dettlaffa). Był to chyba najsłabszy zestaw, jaki próbowaliśmy podczas bałtyckiego wypadu, ale wciąż – tragedii nie było. Flaczki były dobre, a ryba okazała się chrupiąca i smaczna; narzekałam jedynie na frytki, ale w Krakowie przyzwyczajona jestem do świeżo robionych, domowych albo belgijskich frytek. Szkoda, że Łeba nie miała swojego Dymu na Wodzie… Miała za to Café n°5, gdzie ujął mnie nie tylko fenomenalny deser z mascarpone i musem truskawkowym domowej roboty (zjadłam dwie porcje, nie żartuję), ale i niezwykła uczciwość właścicielki tej niewielkiej kawiarenki. Przy płaceniu rachunku miałam wątpliwości, czy nie nadpłacam kilku złotych za herbatę. Przy wyjaśnianiu tej sytuacji miało miejsce pewne nieporozumienie, przez które myślałam, że to ja źle sprawdziłam jej cenę. Wyszliśmy więc, kierując się w stronę pensjonatu. Wierzcie lub nie, ale po dobrych pięciu czy siedmiu minutach spaceru, kiedy ja już zapomniałam o całej sprawie, właścicielka Café n°5 zatrzymała się samochodem na pasach, przez które mieliśmy przejść, wybiegła zaaferowana z auta i oddała mi siedem złotych, kilkakrotnie przepraszając za pomyłkę. To się nazywa uczciwość i troska o klienta! I to nawet nie klienta – jak myśli pewnie wielu restauratorów – lecz turystę, który przecież “i tak nie wróci”. Kolejnego dnia wybraliśmy się dalej na wschód, zahaczając najpierw o piękną latarnię morską w Stilo (widok z niej jest zachwycający). Następnie – w Lubiatowie – raczyliśmy się, w ramach odpoczynku od ryb, całkiem niezłą... pizzą z pieca w jedynej otwartej przy plaży restauracji, znajdującej się tuż przy parkingu na skraju lasu. Skusiłam się tam też na ręcznie lepione pierogi z łososiem, które okazały się absolutnym hitem. Jeśli tam będziecie, koniecznie ich spróbujcie – delikatne ciasto, pełen smaku farsz, podawane z kapką śmietany. Niestety nazwa lokalu wyleciała mi z głowy, ale są tam chyba tylko dwie restauracje i wątpię, by druga również miała w ofercie pizzę, więc łatwo znajdziecie właściwe miejsce. Co dalej? Półwysep helski. Tu mieliście wiele miejsc do polecenia, szczególnie w Jastarni, tam jednak, ze względu na porę, mogłam skusić się tylko na doskonałe ciasta w rekomendowanej przez was Werandzie-Ogrodnicy (tort bezowy – 12 zł, królewskie ciasto Werandy – 15 zł) i mrożoną herbatę (7 zł). Żałowałam, że czas na kolację zarezerwowałam w Helu, bo bardzo przyjemnie siedziało się w tym słonecznym wnętrzu pośród kwiatów i w plażowych siedziskach z wikliny. Serwowane dania na sąsiednich stolikach też wyglądały atrakcyjnie. Obsługa była zdezorientowana i dość wolna, ale i tak dla tego klimatu chętnie bym tam wróciła przy kolejnej wizycie w Jastarni. Jeśli Hel, to Maszoperia. Kultowe miejsce istniejące od 35 lat, którego najstarsza część znajduje się w zabytkowym rybackim domu z 1830 roku. Faktycznie – wnętrze tworzy tam wyjątkowy klimat i na czas posiłku można przenieść się w zupełnie inny świat. Niestety my odebraliśmy je jako smutne i ponure, bo przez cały czas byliśmy jedynymi gośćmi, a dodatkowo po obejrzeniu zdecydowanie za długiego menu zaczęłam się zastanawiać, czy to aby na pewno najlepsze miejsce na jakikolwiek posiłek. Tym bardziej, że nie trudno nie zauważyć, ale bardzo trudno uzasadnić obecność (oczywiście stosownie oznaczonych w menu) dań kuchni “japońskiej” (paluszki z kraba!), “francuskiej” (ślimaki!), “włoskiej” (łosoś na melonie!), a nawet “meksykańskiej” (ośmiorniczki w sosie “moho”!). Nie, to nie jest żart. Chciałabym, by był. Mimo wszystko postanowiłam zostać (w końcu to knajpa polecana jako pierwsza w Helu, innej na liście nie miałam) i z “lekką” dozą podejrzliwości zaczęłam próbować dania: niezłe śledzie po kaszubsku (16 zł) i w śmietanie z pulkami, czyli ziemniakami w mundurkach (12 zł), potem zamulające klopsiki z dorsza w gęstym, koperkowym sosie (25 zł) oraz risotto z krewetkami (32 zł). Przy tym ostatnim nie mogłam przeboleć, że właśnie na to zdecydował się mój towarzysz, bo to danie, tak jak przewidziałam, było przecież skazane na klęskę. Porcje były obfite i na pewno każdy turysta zaspokoi głód w tej rybackiej chacie, ale przy kolejnej okazji tym turystą raczej nie będę ja. W końcu przyszedł czas na Sopot i restaurację Bulaj, którą wpisałam sobie na listę polskich restauracji do odwiedzenia po tym, jak przeczytałam świetny wywiad z Arturem Morozem w magazynie Food Service (wrzesień 2013). Lokal znajduje się tuż przy sopockiej plaży; wnętrze jest dość przeciętne, a ogródek jeszcze bardziej, ale za to w trakcie oczekiwania na zamówienie można powylegiwać się w hamaku albo pospacerować po piasku. Menu jest króciutkie, zmienia się sezonowo, przeważają w nim propozycje rybne, chociaż wielbiciele mięsa też znajdą coś dla siebie. Obsługa, choć nieco powolna, jest bardzo sympatyczna, a atmosfera wyluzowana i bardzo nieformalna. Idealne miejsce na relaksujący lunch przy plaży czy niezobowiązującą kolację we dwoje (z pierwszego piętra roztacza się pewnie piękny widok na morze). Wszystko, czego próbowaliśmy, było genialne w swej prostocie. W Bulaju czuć dbałość o jakość produktu i o najprostsze, lecz ciekawe smaki. Zaskakujący, marynowany szczupak w zalewie octowej (21 zł) podany w słoiczku, czy pięknie zaprezentowana oryginalna mozzarella di bufala (29 zł) z szyjkami rakowymi, awokado i sezamem (29 zł) okazały się świetnym wstępem do tej rybnej uczty. Następnie danie flagowe, często zamawiane przez gości w Bulaju – fenomenalny, ponad półkilowy turbot (70 zł). Można wybrać większy na spółę lub mniejszy dla jednej osoby. Zajmuje cały talerz i wygląda imponująco. Po podaniu kelnerzy demonstrują, jak powinno się do niego zabrać. Ja zdecydowałam się na halibuta (41 zł) ze sporą ilością czosnku, świeżo zmielonym pieprzem i zieloną fasolką przyrządzoną na chrupiąco. Czekoladowy suflet (20 zł) z bratkami, które rosną w skrzynkach nieopodal stolika to deserowa poezja, ale chyba przebił go tort bezowy z musem truskawkowym (15 zł), który może nie wyglądał, ale za to jak smakował! Pozycja obowiązkowa. Po udanym obiedzie wyszliśmy wprost na niemal pustą plażę i po krótkim spacerze usiedliśmy przy świeżym soku z pomarańczy w pierwszym lepszym barze – byle w słońcu i byle przy morzu. Niebawem mieliśmy złapać samolot do Krakowa, a ja już tęskniłam za tym widokiem. Wciąż wyraźnie pamiętając smaki z Bulaja, pomyślałam sobie, że można nad tym Bałtykiem naprawdę dobrze zjeść, tylko trzeba wiedzieć gdzie. Mam nadzieję, że ta relacja dała Wam kilka wskazówek, dzięki którym Wasz wypad nad polskie morze będzie jeszcze lepszy kulinarnie! Zapraszam też do przeczytania moich pozostałych relacji z podróży – z Brazylii, Portugalii, Gruzji czy Włoch oraz do obserwowania mnie na Instagramie. * Bądź na bieżąco:
Na najatrakcyjniejszej działce, z widokiem na całe miasto, stanie budynek zaprojektowany przez MVRDV, jedną z najlepszych pracowni architektonicznych świata. Za inwestycją stoją: Piotr Voelkel oraz Garvest Real Estate. Bałtyk będzie miał 16 kondygnacji układających się w nieregularną, górującą nad centrum miasta bryłę, która z każdego punktu wygląda "Wokół stoją budynki z różnych okresów. Hale targów poznańskich, moim zdaniem, jedne z najpiękniejszych obiektów w Poznaniu; biała z gustowną iglicą to sąsiad Bałtyku z naprzeciwka. W tle akademik z lat sześćdziesiątych, raczej surowy, oszczędny w formie" – wymienia sąsiedztwo Nathalie de Vries, współzałożycielka MVRDV. Pod jej kierunkiem powstał projekt poznańskiego biurowca. Poznań know how* Bryła Bałtyku wiele zawdzięcza także Marii Strzałko, Miejskiej Konserwator Zabytków w Poznaniu. Zażądała sklejenia Bałtyku z Hotelem Sheraton oraz schodowego narastania w stronę modernistycznego Hotelu Mercure. W tak pociętym prostopadłościanie holenderskie biuro dokonało niewielkich korekt. Prace nad projektem zajęły dwa lata i zaowocowały zaprojektowaniem kilkudziesięciu brył, z których jedna zdobyła akceptację pani Konserwator, ale wycofało się z niej samo biuro. Budynek ma oryginalną formę, ale jakby znajomą fasadę. Elewacja nawiązuje do Okrąglaka, poznańskiej ikony modernizmu autorstwa Marka Leykama. Biuro z widokiem Pierwsi goście wprowadzą się do budynku na początku 2016 roku. Wejdą do wypełnionych światłem, energooszczędnych biur z wyjściem na patio i tarasy z widokiem na Stare Miasto. Na dwóch pierwszych kondygnacjach znajdą punkty usługowe, knajpy i bary, na dwóch ostatnich – najrozleglejszą panoramę Poznania oglądaną znad stołu w dobrej restauracji lub z okien jedynego hotelowego pokoju. Bałtyk będzie najwyższym tarasem widokowym Poznania ( Bałtyk wyznacza centrum Biurowiec stanie na granicy czterech z pięciu dzielnic miasta, u zbiegu ulic Roosevelta, Bukowskiej i Zwierzynieckiej, przy najważniejszym rondzie, zamykającym kiedyś główny trakt Poznania – ulicę Święty Marcin. To Kilometr Zerowy miasta, od niego liczone są wszystkie odległości od Poznania na mapach i drogowskazach – wyznacza go monument Światowida usytuowany przed przyszłym Bałtykiem. Zanim powstanie biurowiec, skończy się gruntowna przebudowa i rozbudowa Ronda Kaponiera, a rewitalizacja sąsiednich Jeżyc będzie wciąż postępować. "W samym centrum Poznania budujemy przestrzeń przyjazną mieszkańcom. Miejsce przyciągające uwagę, ułatwiające orientację, kreujące aktywne życie biznesowe i towarzyskie, nowoczesne, niejednoznaczne… Nowe technologie zastosowane przy budowie, otwartość na ludzi i ich potrzeby, sąsiadujące: Concordia Design, Targi Poznańskie i Bałtyk to świadectwo nowoczesnego spojrzenia w przyszłość Poznania" – podkreśla Piotr Voelkel, jeden z inwestorów Kino ponadczasowe Bałtyk przejął nazwę po kultowym kinie, które wyświetlało tu filmy przez ponad 70 lat. Tak długo istniał gmach zbudowany na pierwszą Poznańską Wystawę Krajową w 1929 roku. Za socjalizmu stały przed nim kolejki do koników, w kapitalizmie nie wytrzymał konkurencji multipleksów. "Planujemy powrócić do idei ruchomego obrazu" – zdradza Wim Perquy, partner Garvest Real Estate – Chcemy zachować klimat tego miejsca korzystając z nowych rozwiązań. Bałtyk zajmie mniej niż jedną trzecią działki. Resztę zostawi na przestrzeń publiczną. Wycięte na siedem pięter wejście od strony Kaponiery pełne będzie barów, knajpek, przechodniów i ulicznych grajków; od strony Concordii Design powstanie kameralny skwer wpisany w ruchliwe centrum miasta, z kawiarniami wśród drzew, miejscem na plenerowe koncerty, spektakle i projekcje filmowe. "Miejsce kultowe, magiczne, wyjątkowe – taki właśnie był Bałtyk. To tu odbywały się najważniejsze premiery filmowe, a stojąc w długich kolejkach do kas można było napić się wody z saturatora, zjeść hotdoga i pierwsze w Poznaniu lody włoskie. Chcemy zachować społeczny wymiar tego miejsca, przywrócić mu tamten towarzyski charakter" – zapowiada Michał Włodarczyk z Garvestu. Architektura światowego formatu Autorem... Czasopismo jest dostępne dla zalogowanych użytkowników. Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz bezpłatne konto lub zalogujesz się. Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałów pokazowych. Załóż bezpłatne konto Zaloguj się
Szczegóły nieruchomościPowierzchnia netto:12,000 m2Powierzchnia brutto:25,000 m2Klasa budynku:ARok oddania:Q4 2016Certyfikat:BREEAMDostępny od:2025-01-01Warunki najmuCzynsz biuro:€ - Czynsz retail: - Opłata eksploatacyjna:PLN naziemne:-Parkingowe podziemne:-Współ. pow. wspólnych (%): miejsc parkingowych:1/67Minimalny okres najmu (lata):7Lokalizacja Roosevelta 22, PoznańW pobliżuOpisBałtyk to jeden z najnowocześniejszych biurowców na mapie Poznania. W ostatnim czasie został nawet ogłoszony „nową ikoną miasta”. Budynek posiada 16 kondygnacji naziemnych i oferuje łączna powierzchnię biurową na wynajem do 15 tysięcy m2. Posiada trójpoziomowy parking podziemny mogący pomieścić do 175 aut. Biurowiec wyróżnia się unikalną architekturą, a przeszklona fasada zapewnia zarówno jasne, przestronne pomieszczenia jak i wyjątkowy widok na panoramę Poznania. Dodatkowym atutem jest znajdująca się obok zielona przestrzeń kulturalno-rekreacyjna „Przystań”.Biurowiec Bałtyk znajduje się w centralnej dzielnicy Poznania – Jeżyce. Lokalizacja tuż przy jednym z największych poznańskich węzłów komunikacyjnych jakim jest Rondo Kaponiera zapewnia doskonały dojazd komunikacją miejską, jak i własnym środkiem transportu. Wieżowiec znajduje się w bardzo bliskiej odległości od dworca kolejowego Poznań budynku swoje siedziby mają m. in. Vercom, R22, Zentoshop, Sweco Polska czy Polski Holding także dostępne aktualnie biura do wynajęcia w innych biurowcach na poznańskich Jeżycach – w Globisie czy Nobel biura do wynajęcia Wartość maksymalnej powierzchni nie może być mniejsza niż wartość powierzchni strona przechowuje i uzyskuje dostęp do danych już umieszczonych na urządzeniu użytkownika za pomocą mechanizmu Cookies. Akceptacja lub brak zgody na wykorzystywanie plików Cookies odbywa się poprzez ustawienia przeglądarki. Więcej informacji na temat przetwarzania danych dostępnych jest w Polityce Prywatności. Proszę obrócić urządzenie
Sanatorium Uzdrowiskowe Bałtyk położone jest w Parku Zdrojowym, nad brzegiem morza. Jest to doskonałe miejsce wypoczynku, ale również obiekt z bogatą ofertą sanatoryjno-rehabilitacyjną. Do dyspozycji gości oddane zostały komfortowo urządzone, nowocześnie wyposażone pokoje, z których rozciąga się zachwycający widok na morze, Park Zdrojowy oraz ogród. Każdy pokój wyposażony jest w: telefon, telewizor, bezprzewodowy dostęp do internetu, lodówkę, komplet ręczników, łazienkę z kabiną prysznicową, suszarką do włosów oraz zestaw kosmetyków. Wszystkie posiłki serwowane w tutejszej restauracji przygotowywane są z niezwykłą dbałością o szczegóły i jakość produktu. Posiłki podawane są w formie bufetu szwedzkiego, a smakiem dań można delektować się podziwiając malowniczy widok na morze i plażę. Cafe Bałtyk to urocza kawiarnia, w której unoszą się aromaty świeżej kawy i oryginalnych herbat. W ciągu dnia kawiarnia jest przystanią dla Gości, natomiast wieczorami organizowane są wieczorki taneczne przy muzyce na żywo. Chwile relaksu można też odnaleźć w Barze Patio, gdzie cisza, kojąca zieleń i bogactwo roślinności tworzą atmosferę pozwalającą wyciszyć się i odprężyć. Na terenie Sanatorium znajduje się Pijalnia Wód Leczniczych, gdzie można skorzystać z kuracji wodami leczniczymi oraz herbatami ziołowymi. W Sanatorium Uzdrowiskowym Bałtyk działa Centrum Rehabilitacji i Odnowy Biologicznej. Jest to nowoczesna baza zabiegowa o powierzchni ponad 2200 m2 wyspecjalizowana w diagnostyce, rehabilitacji, leczeniu oraz profilaktyce zdrowotnej układu ruchu oraz układu oddechowego. Stosuje się tu hydroterapię, ciepłolecznictwo oraz masaże. Czynny przez cały rok aquapark "Morska Odyseja" to kompleks, na który składają się: basen solankowy z gejzerami, podświetlany basen pływacki, jacuzzi (z widokiem na morze dla 10 osób oraz bez widoku na morze dla 6 osób), zjeżdżalnia wodna, sauna fińska, sauna na podczerwień, łaźnia parowa. Goście mogą zrelaksować się w grocie solnej, gdzie baśniowy wystrój został połączony ze zbawiennym działaniem naturalnej soli leczniczej. Oprócz tego, na terenie sanatorium znajdują się tężnie solankowe, które mają nie tylko doskonały wpływ na zdrowie, ale również zapewniają wyciszenie i odpoczynek całego organizmu. Wszystkie strefy: gabinety zabiegowe i restauracja są połączone łącznikami (aby się do niech dostać, nie trzeba wychodzić z budynku)Ważne:Sanatorium urokliwie położony w Parku Zdrojowym, nad brzegiem morza
bałtyk poznań restauracja z widokiem