Oto zamiast zająć się realnym problemem braku edukacji seksualnej w polskich szkołach, pogrążona w wyborczej gorączce scena polityczna serwuje nam kolejne igrzyska. Z życiem przeciętnego wyborcy – zwłaszcza tego młodszego – ta szarża pod przywództwem starszego pokolenia ma coraz mniej wspólnego.
Projekt wywołał wielkie kontrowersje. Jedną z nich jest fakt, że tzw. "wiek zgody", czyli minimalny wiek, w którym osoba może zgodzić się na stosunek seksualny wynosi w Polsce 15 lat, jednak w projekcie mowa jest o "propagowaniu seksu w stosunku do osób niepełnoletnich", czyli młodszych niż 18 lat. Oznacza to, że w szkołach
Szczególna ochrona małoletnich, jeśli chodzi o przestępstwa seksualne, wiąże się ze słabszą ich pozycją w porównaniu z dorosłymi. Jak wynika z Kodeksu karnego, dopuszczenie się wobec małoletniego czynności seksualnej lub doprowadzenie do poddania się takim czynnościom jest zagrożone karą od 2 do 12 lat pozbawienia wolności.
Minister Czarnek pytany o protesty przeciwko proponowanym zmianom mówił, że „cała lewica i lewactwo mają świra na punkcie twardej edukacji seksualnej typu B, która demoralizuje dzieci, wtłacza im w głowy jakieś głupoty nieprawdopodobne rodem z ideologii neomarksistowskiej”. – Na to nie chcemy pozwolić, jest mnóstwo rodziców
Fakty są bezlitosne dla Andrzeja Dudy. Prezydent nie zrobił nic dla naszej społeczności i nigdy nie zrobi. Jeśli z Nowogrodzkiej przyjdzie rozkaz, żeby podpisać ustawę o zakazie edukacji seksualnej lub ogólnopolskiej strefie wolnej od LGBT to prezydent taką ustawę podpisze, bo taka jest jego rola: podpisuje rozkazy prezesa PiS.
Celem artykułu jest analiza Standardów Edukacji Seksualnej w Europie WHO pod względem budowania świadomości ciała u dzieci, uczenia rozróżniania sytuacji naruszających ich intymność oraz sposobów zwracania się do zaufanych osób o pomoc.
qDp3Dq. We wtorek, podczas obrad Sejmu odbyło się pierwsze czytanie projektu obywatelskiego "Stop pedofilii", który zakłada całkowitą penalizację edukacji seksualnej. Edukatorom – wg. tej inicjatywy - ma grozić nawet do 3 lat więzienia za działalność edukacyjną. - To manifest, a nie merytoryczne uzasadnienie ustawy – komentował Arkadiusz Myrcha z PO, odnosząc się do absurdalnych argumentów ujętych w projekcie. Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na FacebookuSkandaliczne przyrównywanie edukacji seksualnej do szerzenia pedofilii ma miejsce w wielu ultrakatolickich środowiskach. Obywatelski projekt ustawy o mylącej nazwie "Stop pedofilii" jest autorstwa fundacji Pro- Prawo do życia. To właśnie ona stoi za licznymi banerami i bardzo szkodliwymi kampaniami społecznymi, zrównującymi np. pedofilię z homoseksualizmem. Organizacja forsuje przekonanie, że nauczanie seksualne jest tożsame z pochwałą zaburzeń pedofilskich. Ten całkowicie absurdalny zarzut zawarto w „merytorycznym” uzasadnieniu projektu. Zobacz także Ponadto, jego autorzy domagają się rozszerzenia zapisów Kodeksu Karnego o ściganie edukatorów seksualnych, którzy prowadzą zajęcia edukacyjne w tym zakresie dla dzieci i 3 lat więzienia za edukację seksualnąSama treść uzasadnienia wyżej wspomnianego projektu nie jest w żadnym stopniu poparta profesjonalnymi badaniami ani ekspertyzami naukowymi. Zdaniem propagatorów ustawy, „same lekcje dotyczące tematów z zakresu edukacji seksualnej przeprowadzane są pod wieloma różnymi nazwami, co wprowadza zamieszanie i dezorientację wśród rodziców i nauczycieli”. Zobacz także O wiele bardziej szokuje jednak fakt, że autorzy "Stop pedofilii" wymienili dziedziny takie jak "edukacja seksualna, antykoncepcja, profilaktyka ciąż wśród nieletnich i chorób przenoszonych droga płciową (np. HIV i AIDS), dojrzewanie i dorastania, równość, tolerancja, różnorodność, przeciwdziałanie dyskryminacji i wykluczeniu, przeciwdziałanie przemocy, homofobia, tożsamość płciowa, gender” jako „tematyka o charakterze deprawacji seksualnej". Jak twierdzą, "tematy inspirowane Standardami Edukacji Seksualnej w Europie pojawiają się w polskich szkołach między innymi w trakcie lekcji, apeli, zajęć i warsztatów" pojawiają się właśnie w trakcie poruszania wyżej wspomnianych zagadnień. Zobacz także "Tematyka o charakterze deprawacji seksualnej pojawia się również w trakcie wyjść pozaszkolnych, na pokazy filmów, sztuk teatralnych oraz wycieczek do siedzib stowarzyszeń, fundacji i organizacji zajmujących się tematyką ,edukacji seksualnej" – przekonuje Pro-Prawo do życia. Według nich, "konfrontacja dzieci z demoralizującymi treściami odbywa się w czasie, gdy dziecko jest oddane pod opiekę nauczycieli i nie może liczyć na pomoc rodziców". Zobacz także Poniższe zapisy pochodzą z projektu ustawy "Stop pedofilii":„Art. 200b. §1. Kto publicznie propaguje lub pochwala zachowania o charakterze pedofilskim, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.”„§2. Tej samej karze podlega, kto publicznie propaguje lub pochwala podejmowanie przez małoletniego obcowania płciowego”.„§3. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w §2 za pomocą środków masowego komunikowania, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.”„§4. Kto propaguje lub pochwala podejmowanie przez małoletniego obcowania płciowego lub innej czynności seksualnej, działając w związku z zajmowaniem stanowiska, wykonywaniem zawodu lub działalności związanych z wychowaniem, edukacją, leczeniem małoletnich lub opieką nad nimi albo działając na terenie szkoły lub innego zakładu lub placówki oświatowo-wychowawczej lub opiekuńczej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.” Zobacz także Wszystko sprowadza się do tego – do czego zresztą dążą inicjatorzy projektu – aby samą edukację seksualną w świetle prawa uznać za "pochwalanie podejmowania przez małoletniego obcowania płciowego lub innej czynności seksualnej"."Chodzi o kryminalizację edukacji seksualnej"Wtorkowe czytanie projektu, który trafił na listę obrad Sejmu, głośno krytykowali politycy Lektura nie pozostawia złudzeń, że chodzi o kryminalizację edukacji seksualnej – mówił Arkadiusz Myrcha z Platformy Obywatelskiej. Zobacz także - To manifest, a nie merytoryczne uzasadnienie ustawy, brakuje badań, opinii ekspertów, analizy orzecznictwa – zaznaczał zdanie na ten temat miał również Krzysztof Paszyk z Polskiego Stronnictwa Ludowego. Jak mówił, jest to projekt, "który penalizuje wszystkie inicjatywy edukujące dzieci, młodzież o sprawach seksualności i fizyczności". Zobacz także Swój sprzeciw wyraziła również posłanka Joanna Scheuring-Wielgus, która zauważyła, że to nie edukowanie dzieci i młodzieży w zakresie seksualności jest problemem, ale jego brak. Nawiązała do słynnej sprawy księdza-pedofila, którą zajmował się kiedyś prokurator Stanisław Piotrowicz (PiS) i aktywnie bronił popiera skandaliczny projektProjekt Fundacji Pro-Prawo do życia podoba się Prawu i Sprawiedliwości. Zobacz także - Obecna ochrona jest niepełna i niewystarczająca. Projekt zapewnia pełniejszą realizację praw człowieka, realizuje ochronę dóbr dziecka, poszanowania godności, wolności od przemocy psychicznej, ochrony jego prywatności i wrażliwości. To wszystko wartości konstytucyjne. Projektowana zmiana w pełni realizuje prawo rodziców do wychowania dziecka zgodnie z przekonaniami – bronił inicjatywy w imieniu PiS poseł Andrzej nad projektem "Stop pedofilii" ma odbyć się w środę 16 października, około godziny
Sąd Najwyższy postulował odrzucenie projektu Wczoraj wieczorem Sejm większością głosów zadecydował, że niebezpieczny projekt ustawy zakazujący edukacji seksualnej pod groźbą kary pozbawienia wolności do 3 lat (lub 5 - jak chce PiS). W wielu miastach w Polsce odbyły się protesty. Sąd Najwyższy pod koniec września wydał opinię, że projekt powinien zostać w całości odrzucony, bo narusza artykuły konstytucji mówiące o prawie do nauki i prawie do zdrowia. Tłumaczymy co dalej stanie się z projektem. O projekcie ustawy, na podstawie której za edukację seksualną miałaby grozić kara do 3 (lub - jak chce PiS - do 5) lat pozbawienia wolności, pisaliśmy wczoraj, przedstawiając jej najważniejsze zapisy i potencjalne konsekwencje wprowadzenia zmian w kodeksie karnym. Sejm poparł tę niebezpieczną ustawę podczas wczorajszego projekt ustawy pod mylną nazwą "Stop pedofilii" zostanie skierowany do dalszych prac komisji sejmowej, która może poprawić lub całkowicie zmienić poszczególne artykuły ustawy, a także wnosić o przyjęcie ustawy bez poprawek, z poprawkami lub o jej odrzucenie. Po tym odbędzie się drugie czytanie i trzecie. Następnie istotną rolę odegra Senat. Prace nad ustawą będą trwały również już w trakcie rządów Sejmu nowej kadencji - to projekt obywatelski, więc nie obejmuje go zasada trakcie posiedzenia Sejmu posłanka Lewicy (wcześniej Nowoczesnej) Joanna S... ( Pozostało znaków: 3814 ) Ten artykuł został przeniesiony do archiwum Możesz uzystkać dostęp do wszystkich archiwalnych newsów i artykułów zostając abonentem usługi Przyjaciel Twoja opłata pomoże nam w utrzymaniu portalu
Wtorek, 15 października 2019 (17:43) W Sejmie odbyło się pierwsze czytanie obywatelskiego projektu nowelizacji Kodeksu karnego. Przygotowała go inicjatywa "Stop Pedofilii". Jego celem ma być "zapewnienie prawnej ochrony dzieci i młodzieży przed deprawacją seksualną i demoralizacją". Projekt powstał z inicjatywy Fundacji Pro-Prawo do Życia. Zakłada on nowelizację art. 200b Kodeksu karnego. Według proponowanych zmian karze grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch będzie podlegał ten, kto publicznie propaguje lub pochwala podejmowanie przez dzieci obcowania płciowego. Jednocześnie osoba, która będzie propagować lub pochwalać takie zachowania "za pomocą środków masowego komunikowania", ma podlegać karze ograniczenia wolności do lat trzech. Obecnie w art. 200b mowa jest jedynie o publicznym propagowaniu treści o charakterze pedofilskim, za które grozi kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch. Pod projektem noweli podpisało się ponad 265 tys. osób. W trakcie pierwszego czytania w Sejmie przedstawiciel wnioskodawców Olgierd Pankiewicz przekonywał, że proponowana nowelizacja polega na "zakazie publicznego pochwalania i propagowania seksualnej aktywności osób małoletnich".Ten sam schemat działania, który służy do przełamywania barier w odniesieniu do ofiary, jest wykorzystywany do ideologicznego oddziaływania na społeczeństwa poprzez głoszenie pochwał i usprawiedliwienia dla zachowań o charakterze pedofilskim. Z drugiej strony pochwala się zachowania seksualne dzieci i młodzieży, uczy się ich rozmawiania o seksie, wyrażania zgody, negocjowania kontaktów seksualnych - uzasadniał. Pedofilska ideologia zmierza również do zmiany norm zachowań wśród dzieci i do zmiany społecznego postrzegania dziecka - dodał. W debacie Andrzej Matusiewicz (PiS) ocenił, że projekt realizuje jedną z naczelnych zasad polskiego porządku prawnego - zasadę o ochronie dobra dziecka. Jak mówił, chodzi o ochronę dzieci przed treściami o charakterze demoralizującym i negatywnie wpływającym na ich rozwój psychiczny i społeczny. Arkadiusz Myrcha (PO-KO) zaznaczył, że projekt obywatelski powinien być procedowany wcześniej, a nie na ostatnim posiedzeniu obecnej kadencji Sejmu. Odnosząc się do proponowanych rozwiązań, powiedział, że nie podziela argumentacji przedstawionych przez wnioskodawców. Jego zdaniem "prawdziwą intencją projektodawców jest zakazanie prowadzenia edukacji seksualnej w Polsce". Zdaniem Krzysztofa Paszyka (PSL-KP) inicjatorzy projektu widzą zagrożenie dla polskich dzieci i młodzieży "nie w tym miejscu, gdzie ono w największym nasileniu występuje". Jak wskazał, największe zagrożenia dla młodzieży związane są z treściami zamieszczonymi w internecie. Dzisiaj, wbrew intencji rodziców, dzieci w szkole podstawowej w swoich smartfonach mają pornografię w najohydniejszym wydaniu - powiedział. Jacek Wilk (Konfederacja) podkreślił, że o edukacji dziecka powinni decydować rodzice. Jego zdaniem niedopuszczalne jest odgórne narzucanie jednego programu nauczania. Zaznaczył, że Konfederacja jest przeciwna edukacji seksualnej w szkołach, ponieważ - jak dodał - "tak delikatne treści nie powinny być przedmiotem roztrząsania w szkołach". Jestem z gruntu zwolenniczką obywatelskich projektów ustawy, ale jestem również większą fanką bardzo dobrze stanowionego prawa. Prawa, które rozwiązuje problemy a nie je tworzy, prawa, które jest osadzone w rzeczywistości, a nie jest wytworem chorej wyobraźni - powiedziała z kolei Joanna Scheuring-Wielgus (Teraz!). Wyjaśniała, że człowiek jest istotą seksualną od urodzenia i to jest część naszej natury. Ta ustawa jest młotem, który ma zniszczyć jakąkolwiek edukację seksualną i jest straszakiem dla wszystkich edukatorów, którzy robią świetną robotę. Nie dość, że sam pomysł jest chory, to jeszcze implementacja tego pomysłu jest niebezpieczna i szkodliwa dla wszystkich, szczególnie dla dzieci - powiedziała. Głos w dyskusji zabrała także wiceminister sprawiedliwości Anna Dalkowska. Wyraziła aprobatę co do kierunku zawartego w nowelizacji, wskazując jednocześnie, że wymaga ona szczegółowej i gruntownej analizy z punktu widzenia zgodności z obecnie obowiązującą regulacją prawną. Wyraziła nadzieję, że projekt będzie dalej procedowany.
30 września Sąd Najwyższy opublikował bardzo krytyczną opinię na temat głośnego projektu ustawy, którego konsekwencją może być kara nawet do pięciu lat pozbawienia wolności dla edukatorów seksualnych. Zdaniem Sądu Najwyższego ustawa "Stop pedofilii" została przygotowana z pośpiechem oraz bez wcześniejszych konsultacji specjalistycznych. Dokument w sieci został opublikowany przez Barta Staszewskiego, aktywistę. We wstępie Biuro Studiów i Analiz Sądu Najwyższego opisuje obecny stan prawny Kodeksu karnego, który przewiduje karę za propagowanie lub zachwalanie zachowań o charakterze pedofilskim. Projekt "Stop pedofilii" jest pełen sprzeczności Sąd Najwyższy widzi kilka niekonsekwencji w obywatelskiej ustawie "Stop pedofilii". SN zauważa, że w paragrafie czwartym projektu pominięto penalizacje za propagowanie i pochwalanie małoletnich do "innych czynności seksualnej". Opiniodawcy nie potrafią rozstrzygnąć, czy pominięcie było celowym zabiegiem, czy może doszło do omyłki legislacyjnej. Kolejną kwestią, o wiele bardziej istotną, jest fakt, że propozycja karania za propagowanie i pochwalanie małoletniego do obcowania płciowego jest niemożliwa do realizacji ze względu na to, że obcowanie seksualne z małoletnim powyżej 15. roku życia w świetle polskiego prawa nie jest objęte kryminalizacją, czyli nie stanowi czynu zagrożonego karą. Sąd Najwyższy analizuje również znaczenie czasowników "propagować" i "pochwalać". "Propagowanie" znaczy "upowszechnianie jakichś poglądów, wiedzy, idei" i jest to określenie o znaczeniu neutralnym. "Pochwalać" ma z kolei kontekst pozytywnego odnoszenia się do jakiejś rzeczy. O ile SN uważa pochwalanie podejmowania małoletniego do obcowania płciowego za moralnie wątpliwe, tak propagowanie już nie. Propagowanie to zdaniem Sądu Najwyższego dostarczanie rzetelnej wiedzy (np. na lekcjach edukacji - Wiedza ta ma charakter informacyjny, a czasem też zniechęcający. Propagowanie rozumiane jako upowszechnianie wiedzy, również w trakcie zajęć prowadzonych w szkole w ramach np. biologii. Sąd Najwyższy wprost podważa wiarygodność projektu obywatelskiego Biuro Studiów i Analiz Sądu Najwyższego wprost krytykuje projekt "Stop pedofilii", twierdząc, że uchwalenie go dopuściłoby do sytuacji karania za przekazywanie wiedzy na temat seksualności człowieka, co byłoby sprzeczne z konstytucją. "Racjonalny Projektodawca nie może przewidywać jednocześnie z jednej strony obowiązku realizowania programu nauczania szkolnego przez nauczyciela przekazywania pewnych treści, a z drugiej strony kryminalizować zachowania tego typu, w szczególnie w typie kwalifikowanym" - czytamy. Eksperci z Sądu Najwyższego stawiają mocny zarzut twierdząc, że przygotowanie projektu "Stop Pedofilii" nie zostało podparte badaniami. "Projektodawcy nie wykazali zresztą w uzasadnieniu projektu przeprowadzenia analizy w sprawie identyfikacji rozwiązań alternatywnych wobec zaprojektowanej regulacji. Stanowi to o niepełnym rozważeniu działań zmierzających do realizacji celu założonego przez Projektodawców. Co więcej, uzasadnienie projektu nie wskazuje na to, ażeby skala zjawiska zdawała się naukowo zbadania i uzasadniona, co także stawia projektowaną kryminalizację pod znakiem zapytania" - dodają eksperci z Sądu Najwyższego. Zdaniem SN projekt przygotowano w pośpiechu, co jest szczególnie niepożądane dla reform edukacji. "Dynamizm legislacyjny nie jest wskazany w szczególności w obszarze oświaty, który ze względu na dobro dzieci wymaga nie tylko odpowiednich regulacji, ale przede wszystkim poczynionych wcześniej konsultacji specjalistycznych" - czytamy. Zdaniem opiniodawców, krótki czas realizacji projektu zaproponowany przez autorów projektów sprawia, że nie da się go wprowadzić w jakości niebudzącej wątpliwości. A to mogłoby spowodować zagrożenie postawienia niektórych nauczycieli przed koniecznością wyboru przestrzegania obowiązującego programu nauczania albo przestrzegania regulacji karnych.
Czy w nastÄ™pnej kolejnoÅ›ci bÄ™dzie zakaz matematyki, fizyki i chemii? /sTak jak księżom Å‚atwiej jest wykorzystywać seksualnie nieÅ›wiadome dzieci, których nikt nie nauczyÅ‚ jakie zachowania sÄ… niewÅ‚aÅ›ciwe i że majÄ… prawo powiedzieć „nieâ€, tak populistom Å‚atwiej jest rzÄ…dzić niewyedukowanÄ… tÅ‚uszczÄ…. Dodatkowo mniej wyedukowani chÄ™tniej na tych populistów gÅ‚osujÄ…, wiÄ™c gdy populiÅ›ci sabotujÄ… edukacjÄ™ narodu, to robi siÄ™ taka trochÄ™ samospeÅ‚niajÄ…ca siÄ™ przepowiednia.
ustawa o zakazie edukacji seksualnej tresc